0.1 C
Ustroń
sobota, 14 lutego, 2026

Czy nastąpił przełom?

Przewodniczący Rady Miasta Ustroń Michał Kubok i wiceprzewodniczący RMU Damian Ryszawy. Fot. M. Niemiec

Podczas sesji Rady Miasta Ustroń 29 stycznia wiceprzewodniczący Rady Damian Ryszawy pokusił się o streszczenie serialu grozy o związkach zawodowych, zwolnieniu pracowników Wydziału Informatycznego Urzędu, sprawach sądowych z tym związanych i kosztach, jakie ponosi miasto. Przewodniczący Rady Michał Kubok pytał, kto za to zapłaci, a radny Ryszawy razem z burmistrzem Pawłem Sztefkiem apelowali o nieużywanie, nieczytanie, niepolemizowanie z osobami kryjącymi się za fejkowymi kontami na Facebooku. Obaj zapewniali, że o informacje zawsze można prosić u źródła. Czy z przebiegu dyskusji wynika, że uda się znaleźć wyjście z sytuacji i nastąpi przełom?

Temat wywołał wiceprzewodniczący Rady Miasta Damian Ryszawy:

– Chciałbym się odnieść do sytuacji, która dzieje się od dłuższego czasu. Dotyczy zwolnień pracowników wydziału informatycznego wraz oczywiście ze wszystkimi konsekwencjami, jakie te zwolnienia niosą. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że każdy z burmistrzów po objęciu stanowiska po ewaluacji sytuacji w Urzędzie Miasta ma prawo do podejmowania decyzji kadrowych. My, jako Rada Miasta nie jesteśmy w tym temacie organem decyzyjnym.

Z perspektywy czasu, lecz również z perspektywy ekonomicznej, gdyby zmiana została wprowadzona dobrze pod względem prawnym, byłby to niewątpliwie sukces, gdyż pracę wykonywaną wcześniej przez sześć osób, od prawie roku wykonuje jedna i świetnie daje sobie radę.

Trzeba również zaznaczyć, że taka sytuacja nie może trwać wiecznie, ponieważ jedna osoba to za mało pod względem potencjalnych urlopów, zwolnień lekarskich, które mogą mieć wpływ na ciągłość funkcjonowania systemu informatycznego. A to ani w samorządzie, ani w żadnej firmie nie może mieć miejsca.

Bardzo pozytywna, jaką ja zauważyłem oczywiście zmiana, nastąpiła również pod względem dostępu do pomieszczeń, w których pracował wydział informatyczny. Wcześniej informatycy byli zamknięci, okamerowani. Wejście było wyposażone w videofon, za pomocą którego pracownicy wydziału otwierali drzwi. Na ścianach wisiały ekrany, wielkie ekrany profesjonalne, kupione z naszych podatków za więcej niż 100.000 zł. To są informacje oczywiście do sprawdzenia. Każdy może wystąpić o dostęp do tej informacji publicznej, gdyż te urządzenia były wydatkowane z naszych podatków.

Na tych profesjonalnych ekranach wy świetlane były obrazy, byłem sam tego świadkiem, bo niejednokrotnie w po przedniej kadencji chodziłem w różnych sprawach do wydziału informatycznego, z kamer zainstalowanych w urzędzie miasta, jak również z monitoringu miejskiego. Powiem szczerze, że z taką sytuacją nie spotkałem się w żadnym innym urzędzie, a bywam w różnych. I osobiście uważam to za nieetyczne i niedopuszczalne.

Droga do zmiany tej całej sytuacji, którą Pan, Panie Burmistrzu, wybrał, niestety okazała się niedoskonała. Pan Bubnicki, mecenas, doktor prawa, przygotował na zlecenie pana burmistrza i Urzędu, analizę due diligence (proces szczegółowej analizy i wieloaspektowej oceny przedsiębiorstwa, po polsku oznacza należytą staranność, czyli dokładność oraz skrupulatność niezbędne do zrozumienia rzeczywistej kondycji firmy – przyp. redakcji), która kosztowała 50.000 zł. Wynagrodzenie do tej pory pana Bubnickiego, prawnicze, wyniosło prawie 120.000 zł.

Na podstawie między innymi tej analizy, która została w międzyczasie przez pana burmistrza utajniona, podjął pan burmistrz decyzję o zwolnieniu pracowników w taki, a nie inny sposób. Pracownicy jednak ci odwołali się do sądu, a sąd nakazał przy wrócenie ich do pracy do czasu rozstrzygnięcia postępowania sądowego.

Zasądził również dla każdego stosunku pracy po 1000 zł dziennie zabezpieczenia, czyli tak zwanego straszaka dla pracodawcy, i w przypadku nieprzywracania ich do pracy pracodawca, czyli Pan Burmistrz na chwilę obecną być może będzie musiał wy płacić 4000 zł dziennie, ponieważ sprawa dotyczy czterech stosunków pracy, tak zwanej kary za nieprzywrócenie ich do pracy.

Zdecydował Pan, Panie Burmistrzu nie dopuszczać ich do fizycznego, realnego wykonywania pracy, przelewając jednocześnie trzem osobom pełne wynagrodzenia, które do tej pory wyniosły kilkaset tysięcy złotych. Tej decyzji nie rozumiem ja, nie rozumieją jej radni, ale nie rozumieją jej też mieszkańcy naszego miasta.

Kilkukrotnie osobiście wraz z panem przewodniczącym Michałem Kubokiem, radnym Pawłem Waszkiem i wieloma innymi radnymi przekonywaliśmy pana burmistrza do tego, aby wykonać decyzję sądu i przywrócić pracownikom pracę do czasu wydania przez sąd wyroku, który, Drodzy Państwo, nie wiemy, jaki będzie. Postępowania tego typu mogą trwać latami, ale my nie możemy pozwolić sobie na wy dawanie publicznych pieniędzy w sposób niegospodarny.

W grudniu, a w zasadzie na początku stycznia nastąpił przełom. Ja to tak czuję i odbieram. Została wykomunikowana zmiana, która zmieniła sposób znaczący komunikacji między Radą Miasta a władzą wykonawczą – panem burmistrzem, co doprowadziło do spotkania Rady Miasta, pana burmistrza oraz pana Bubnickiego, na którym to Rada Miasta ponownie wyraziła jednoznaczne stanowisko o braku zaufania do pana Bubnickiego, obawę o finanse publiczne i zaproponowała kancelarię prawną, która przeprowadzi analizę sprawy i przedstawi rzetelną wiedzę o możliwych zagrożeniach oraz drogę do całkowitego ich wyeliminowania. W styczniu odbyło się spotkanie władzy wykonawczej – pana bur mistrza z zaproponowaną przez Radę Miasta kancelarią. Jeżeli niezależna kancelaria stwierdzi choć niewielką możliwość na wypłatę pracownikom tak horrendalnych sum pieniężnych w przyszłości, dla mnie, jako radnego warunkiem koniecznym do dalszej współpracy będzie zminimalizowanie do zera takiego scenariusza, czyli przywrócenia rzeczywistego tych osób do wykonywania pracy. W przeciwnym razie ja, jako mieszkaniec, jako radny będę zobowiązany do zrobienia wszystkiego, aby ten stan rzeczy zmienić.

I na koniec, do opinii publicznej na Facebooku dotarła informacja o zajęciu 451.000 zł. Jak wiemy od pana burmistrza te pieniądze zostały zdeponowane na rachunku sądu do czasu wyjaśnienia sprawy. Natomiast jeżeliby coś poszło nie tak i te pieniądze nie wróciłyby na konto Urzędu Miasta, to ja rekomenduję, Panie Burmistrzu, ściągnięcie tych pieniędzy z polisy ubezpieczeniowej pana mecenasa Bubnickiego, czyli osoby, która rekomendowała Panu taką, a nie inną konstrukcję prawną.

Skarbnik miasta Agata Markiewicz, Bartłomiej Kruszyński – RKW Kruszyński Wojciuch Kancelaria Radców Prawnych – obsługa prawna Urzędu Miasta, burmistrz Paweł Sztefek, sekretarz miasta Magdalena Fober. Fot. M. NiemiecBurmistrz Paweł Sztefek podziękował radnemu Ryszawemu za cenną wypowiedź i powiedział, że sytuacja, której jesteśmy świadkami, nie jest łatwa, patrząc choćby pod kątem różnych opinii prawnych.

– My również wyciągamy wnioski – kontynuował i oznajmił: – Żeby nie było większych kontrowersji, postanowiliśmy nawiązać współpracę z inną kancelarią. Myślę, że jest to krok w Państwa stronę, w stronę Rady Miasta. No i myślę, że dopóki nie będzie prawomocnego, ostatecznego wyroku sądu, wszyscy nie będziemy wie dzieli, jak do końca ta sprawa się rozwiąże.

Do sytuacji odniósł się przewodniczący Michał Kubok:

– Przede wszystkim chcę mieszkańcom powiedzieć jasno i wyraźnie, że w zasadzie Rada Miasta może powiedzieć, a nie mówiliśmy, bo niestety to ryzyko bardzo 8 5 lutego 2026 r. wyraźnie Państwu wskazywaliśmy. Teraz jesteśmy w takiej sytuacji, że liczymy, że w ramach tej procedury te pieniądze do nas wrócą i ja mam taką głęboką nadzieję, bo to są przede wszystkim pieniądze mieszkańców i tego typu sytuacje, tego typu spory nie powinny obciążać naszego portfela, jako mieszkańców. To jest jakby dla mnie jasne. Natomiast sygnalizowaliśmy to wcześniej.

Panie Burmistrzu i Szanowni Mieszkańcy, 24 czerwca 2025 roku skierowaliśmy wniosek o spotkanie trójstronne celem zainicjowania próby rozwiązania tych sporów pracowniczych, dopuszczenia do głosu i znormalizowania sytuacji. Wyraziliśmy stanowisko 26 czerwca dotykające tego problemu. Ponowiliśmy je uchwałą z dnia 27 listopada 2025 roku. W między czasie były liczne spotkania, w których wskazywaliśmy, że ta sytuacja nie może się przedłużać. Panie Burmistrzu, tak po ludzku i normalnie ten ostatni raz.

Ja oczywiście, jako przewodniczący Rady Miasta zaproszę Pana i związki zawodowe do próby rozmowy i rozwiązania tej sytuacji, bo pieniądze, które są przeznaczane na ten cel – sporu pracowniczego – są ogromne. Za te kwoty moglibyśmy zrobić naprawdę bardzo, bardzo wiele rzeczy. I my z tej sytuacji po prostu musimy wyjść, bo to nie może być tak, że taka duża część naszych działań ogniskuje wokół problemu, który, wydaje mi się, można po prostu rozwiązać.

Panie Burmistrzu, mam też do Pana taki żal, że w ten sposób skonstruował pan komunikat do mieszkańców (wpis na profilu burmistrza na Facebooku z dnia 28.01.2026 – przyp. red.), bo właśnie w mojej ocenie, on nie oddaje istoty sprawy i tego zagrożenia, to co powiedział mój przedmówca. My wydajemy bardzo poważne kwoty, mieszkańcom oczywiście przygotujemy je na dalszym etapie, bo mają prawo wiedzieć, ogromne kwoty wydajemy na pensje osób, które niestety nie wykonują dla nas pracy, usług. Obsługa prawna tego przedsięwzięcia jest również bardzo duża, a te zagrożenia, Panie Bur mistrzu, to nie może być tak, że zapłacą za to mieszkańcy.

My jednoznacznie musimy ustalić, kto, i otrzymać od pana zapewnienie, kto zapłaci za te kary, jeżeli one się jednak pojawią, jeżeli one zostaną wyegzekwowane. I to jest clou tej sprawy. Dodatkowo, powiem szczerze, chyba nie do końca uczciwy był ten insynuacyjny ton tego wpisu, stawiający taką wątpliwość, czy być może mieszkańcy byli podglądani, czy też mogli być podglądani. I że dopiero odkryła to ta analiza due diligence, która też niemało kosztowała.

Dla porządku chciałem przypomnieć, Panie Burmistrzu, i dziwię się, że w taki sposób to jest przekazywane, bowiem 28 sierpnia 2024 roku na posiedzeniu Komisji Budżetu i Przestrzegania Prawa odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyła pani skarbnik i pani sekretarz. I mówiliśmy tam o kwestiach ograniczenia dostępu do prywatnych posesji monitoringu. Więc czemu to tyle trwało? Czemu była potrzebna ta analiza, skoro myśmy przecież o tym, Panie Burmistrzu rozmawiali? Nie mógł być dla pana zaskoczeniem fakt, jak funkcjonuje monitoring miejski w grudniu, skoro już od początku kadencji, a w sierpniu w szczególności, o tym była mowa.

Panie Burmistrzu, apeluję o podjęcie wszelkich prób przywrócenia normalności i próby załatwienia tej sprawy. Te pieniądze możemy spożytkować w znacznie lepszy sposób, a przede wszystkim wszelkiego rodzaju spory pracownicze, naprawdę bardzo o to apeluję, muszą się odbywać z poszanowaniem godności pracownika.

Panie Burmistrzu, chcemy normalności w tym Urzędzie i w tym mieście i chce my współpracy. Nie zaprzepaśćmy tego, spotkajmy się ze związkami i znajdźmy wyjście z tej sytuacji, żebyśmy nie stracili tak dużych pieniędzy. A na koniec ostatnie pytanie, żebyśmy też mieli jako mieszkańcy pewność, co do sposobu działania, bowiem w Pana oświadczeniu co do decyzji o zwolnieniu tych pracowników, posługuje się Pan liczbą mnogą. Cytuję: „naszą decyzję o zwolnieniu”, „naszą”. Czy mógłby Pan Burmistrz dookreślić w takim razie, czyją. Czy mamy przyjmować, że po prostu zarządu, czyli pani sekretarz, pani skarbnik? Bardzo prosiłbym o odpowiedź.

Burmistrz Paweł Sztefek:

– Panie przewodniczący, bardzo dziękuję za ten długi, nazwijmy to, wywód, za cenne wskazówki. Myślę, że to nie czas i miejsce by się łapać, Drodzy Państwo, za słówka. Każdy z nas ma prawo do wyrażenia swojej opinii, do tworzenia komunikatów. Ja z tego wcześniej de facto nie korzystałem, bo właśnie, mam dalej szacunek do pracowników, którzy tutaj już zostali zwolnieni.

Jednakże po wylewie, bo tak to trzeba nazwać, fake kont, jakichś insynuacji w internecie, postanowiłem twardo powiedzieć i wyrazić swoją opinię na ten temat. Myślę, że po przełomie, który nastąpił, który też przedstawiałem, dojdziemy do wspólnego rozwiązania tej niełatwej sytuacji. Drodzy Państwo, samorząd już jest tak skonstruowany, że spotykają nas różne ciężkie sytuacje, również związane z pracownikami. Tak też jest w tym przypadku, więc myślę, że możemy tylko i wyłącznie już patrzeć do przodu. Nie to, co było rok temu, półtora roku temu, jak wszyscy wspólnie tutaj zasiadaliśmy. Tak jak też wspomniał pan radny Ryszawy w swojej wypowiedzi, że burmistrz mógł zrobić sobie taki, nazwijmy to research. Ja go też zrobiłem po prawie pół roku bycia tutaj, poznawania osób i ludzi, po to by sprawdzić, jak faktycznie Urząd Miasta działa. Zatem ja też chciał bym Państwu powiedzieć, że patrzmy tylko i wyłącznie do przodu, wyciągajmy ze wszystkich sytuacji wnioski, dogadujmy się, a myślę, że jesteśmy w stanie wszystkie sytuacje sporne przeskoczyć.

Przewodniczący Michał Kubok:

– Panie Burmistrzu, jednak pozwolę sobie raz jeszcze, bo to jest pytanie fair wobec mieszkańców i my mamy prawo to wiedzieć. Naszym zdaniem jest ryzyko i proszę powiedzieć, kto odpowie i kto zapłaci za to, jeżeli te kary jednak finalnie zostaną tak naliczone, mieszkańcy mają prawo to od Pana usłyszeć. Bardzo Pana proszę o udzielenie odpowiedzi na to pytanie.

Burmistrz Paweł Sztefek:

– Drogi Panie Przewodniczący, Państwo Radni, tak jak powiedziałem wcześniej i myślę, że te słowa, które zostały wcześniej wypowiedziane są moją puentą w tym temacie i proszę uszanować to, że ta puenta pokazuje, by patrzeć do przodu, a nie myśleć hipotetycznie. Bardzo dziękuję, w tej sprawie nie będę już zabierać głosu.

Przewodniczący Michał Kubok:

– Czyli mam rozumieć, że Pan bierze to na klatę?

Burmistrz Paweł Sztefek:

– Tak jak powiedziałem, w tej sprawie już nie zabieram głosu.

Przewodniczący Michał Kubok:

– Rozumiem, żeby nie tworzyć tutaj atmosfery przekrzykiwania, uważam, Panie Burmistrzu, nie jest to odpowiedź na moje pytanie, ale jeżeli mogę, będę kontynuował kwestię tej „naszej decyzji”. Czy Pani Sekretarz chciałaby coś na ten temat powiedzieć, bo taka forma „my” została użyta i chciałbym wiedzieć, czy to jest decyzja zarządu miasta. Kto się za nią kryje? Pani sekretarz podziękowała. Pani skarbnik?

Skarbnik Agata Markiewicz:

– Ja może nie będę zabierać w tej chwili głosu w tym temacie dla dobra sprawy. Dziękuję.

Przewodniczący Michał Kubok:

– Bardzo proszę. Myślę, że nie jest to coś, co nas satysfakcjonuje. Tak jak mówię, Szanowni Państwo, my do tego dialogu będziemy nawoływać, przy ograniczonych możliwościach, bądźmy uczciwi. Zrobimy wszystko, by tę sprawę rozwiązać i żeby nie stanowiła dla nas takiego obciążenia finansowego. Raz jeszcze przypominam, Panie Burmistrzu o tym spotkaniu.

Wiceprzewodniczący RM Damian Ryszawy:

– Szanowni Państwo, z tego miejsca naprawdę apeluję do mieszkańców o nie czytanie, tudzież niezwracanie uwagi na fejkowe konta. Generalnie wysyp tych kont i, że tak powiem, informacji, jakie są tam wypisywane, no mnie osobiście przeraża. Tworzone są różne konta, nowe ustronny taki, legierski, śmielski, przekręcone są informacje na temat przewodniczącego, Michał Kubiak, specjalne Ryszardy, różnego typu konta. Drodzy Państwo, miejmy odwagę mówić otwarcie. Przyjdźcie do nas, zapytajcie. Macie Państwo telefon do radnych, możecie się Państwo umówić czy zadzwonić do burmistrza. Przyjdźcie Państwo na komisje. Na komisjach są przedstawiciele władzy. Zapytajcie u źródła. Naprawdę udzielimy Państwu wszelkich informacji, które są faktami.

Niejednokrotnie miałem ochotę, że tak powiem, dementować i wdawać się w polemikę z fejkowymi kontami, które oskarżają nie tylko przewodniczącego, jak i burmistrza, jak i mnie, jak i pozostałych radnych. Natomiast, Drodzy Państwo, ja nie będę tam nic dementował, ponieważ nie będę polemizował z osobą, która ukrywa się za ekranem komputera. Ja myślę, że w pewnym sensie to co się dzieje, to wymyka się spod kontroli.

Uważam, że powinniśmy jako ludzie z krwi i kości rozmawiać o problemach, a nie insynuować, tworzyć je, robić bariery, tak jak politycy to lubią robić u nas wyżej. Natomiast my się powinniśmy tutaj skupić na faktach, naprawdę. Są to sprawy delikatne, są to sprawy które faktycznie mogłyby mieć jakby finansowe przełożenie. Natomiast my, jako Rada Miasta rozmawiamy, my jako Rada Miasta, z krwi i kości ludzie próbujemy rozwiązywać te sprawy. Jeżeli chcecie z nami Państwo polemizować, to miejcie odwagę zrobić to wy, ale jako Kowalski, jako Iksiński, jako Ryszawy. Zawsze Państwu, myślę, wszyscy radni, udzielą odpowiedzi.

Drodzy mieszkańcy, nie polemizujcie z tymi kontami, ponieważ jest to nakręca nie tych osób, które mają różne pobudki i są w różnych miejscach w tym momencie, należą do różnych społeczności, natomiast nie widzę, żeby ci ludzie chcieli dla nas, jako mieszkańców dobrze. To bardzo źle wygląda i nie chciałbym, żeby nasze miasto było aż tak spolaryzowane. Bardzo dziękuję.

Burmistrz Paweł Sztefek:

– Jeżeli jesteśmy dorosłymi ludźmi, powinniśmy brać odpowiedzialność za słowa, które umieszczamy w internecie. Nie bać się posługiwać swoim imieniem i nazwiskiem, w przeciwnym razie nie ma to nic wspólnego ze wspólnotą mieszkańców tego miasta. Wiadomo, że problem jest złożony. Chciałbym też tutaj nawiązać do sytuacji, o której wspominałem wcześniej, czyli też rezygnacji pani burmistrz, abstrahując od różnych słów Państwa sugestii, ale również się z tym spotkała. Ja nie pozwolę, żeby byle kto obrażał mnie, byle kto komentował na mój temat, na temat mojej rodziny. Jedyne, na co się zgadzam, to można przecież, jeżeli chodzi o burmistrza, o radnych, krytykować ich za podjęte decyzje. Tylko i wyłącznie.

Jeżeli osoba po drugiej stronie ekranu nie ma odwagi podpisać się pod tym co mówi, to chyba jest to wystarczający, Drodzy Państwo, wystarczający powód do tego, tak jak pan radny powiedział, nie odpowiadać na to. Jeżeli Państwo chcą rzetelnych informacji, to my zawsze służymy pomocą. Zawsze w każdej sprawie można zadzwonić do radnych, można zadzwonić do wydziałów, do sekretariatu burmistrza i je zdementować. Nie dajmy sobie rozbić tej naszej społeczności przez głupie hejterskie wypowiedzi, bo to naprawdę nikomu na dobre jeszcze nie wyszło.

Przewodniczący Michał Kubok:

– To ja dodam od siebie, Panie Bur mistrzu, że jeżeli chcemy spełniać takie oczekiwania, budować taką rzeczywistość, to sami musimy bardzo mocno popracować nad własnymi zachowaniami, przede wszystkim poprawą autorytetu naszej instytucji. Pan mówi, żeby patrzeć do przodu, to ja raz jeszcze powiem, popatrzmy do przodu, spotkajmy się i rozwiążmy te problemy, które mamy, bo inaczej to nas doprowadzi na drogę rozliczeń i niepotrzebnej straty czasu, Panie Burmistrzu. Bo zegar tyka i zamiast tych spraw możemy się zajmować rzeczami, które realnie interesują mieszkańców. Bo mieszkańcy są zaniepokojeni tym, co się dzieje, ale tym, czego chcą realnie, to nie kolejnego newsa i wpisu na temat kolejnej aferki, tylko wyremontowanego chodnika, wyremontowanej szkoły. Na to potrzebujemy czasu, pieniędzy i na tym proszę, byśmy się skupili.

Monika Niemiec

 

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści