
Ciekawy, ciepły reportaż o Ustroniaku – pasjonacie przyrody mogliśmy obejrzeć
w TVP 3 w ubiegłym tygodniu. Jego tytuł „Wolność, kocham i rozumiem” – cytat
z piosenki „Chłopców z Placu Broni” mówi sam za siebie. Twórcy filmu pokazali historię Michała Szymaniaka, który pracował blisko 17 lat jako wychowawca w więzieniu, stoczył walkę z chorobą nowotworową, a dziś edukuje dorosłych, młodzież i dzieci i żyje w symbiozie z naturą.
– Kiedy byłem mały przyleciał do mojego ogrodu mały pierzasty przyjaciel. Małe ptaki spowodowały, że zacząłem interesować się bardziej pierzastymi przyjaciółmi, a że w Ustroniu mamy bardzo piękne gniazdo bocianie, zacząłem jeździć rowerem właśnie pod to miejsce, obserwując te piękne ptaki. Wolność dla człowieka jest tym samym, co wolność dla ptaków. Ich wolność w dużej mierze zależy także od nas samych – mówi na początku bohater reportażu, a potem pokazany jest nad Wisłą razem z żoną Mileną, która wspomina, że nad rzekę przychodzili w trudnych momentach, żeby posłuchać trochę szumu wody i nakarmić kaczki. Michał Szymaniak stwierdza, że dzika przyroda zawsze koi nerwy i dalej opowiada, że zawsze szukał ukojenia konstruktywnego, szukał wolności, ciszy, która pozwalała na przemyślenia, układanie wizji życiowych, wyciszenie.

– Mój mąż nie zmienił się radykalnie w obliczu choroby – zwierza się Milena Szymaniak. – Na pewno ta choroba bardzo nas doświadczyła. Natomiast on zawsze był częścią przyrody. Przyroda zawsze zajmowała bardzo ważne miejsce w jego życiu. Myślę, że czas tych trudnych doświadczeń pozwolił mu sfokusować się na tym, co dla niego najważniejsze.
W filmie poznajemy szczegóły strasznej choroby:
– To był czerniak. W pewnym momencie zobaczyłem, że znamię przekształciło się w coś niefajnego. No i cała ścieżka zdrowia, docięcie, radykalizacja, badania co kilka miesięcy. Wycięty na czas, całe szczęście w ostatnim momencie, także bez przerzutów, bo myślę, że gdyby to dało przerzuty, no to moglibyśmy tu dzisiaj nie rozmawiać. Na pewno jest troszeczkę rzeczy, na które bardziej zwracam uwagę. Niektóre już nie mają tak wielkiego znaczenia, ale szacunek do słabszych zawsze do mnie przemawiał i teraz jeszcze bardziej ta choroba pokazała, uświadomiła mnie w tym, że słabsi sami nie zawsze sobie są w stanie poradzić.
Dalej oglądamy tę bardziej znaną twarz Szymaniaka, a więc fotografika, obserwatora ustrońskiego gniazda bocianów, edukatora, obrońcy jeży i innych zwierząt. W filmie występują również Łukasz Sitek i Agnes Nagy.
Na koniec Michał Szymaniak jeszcze raz wraca do tematu wolności: Tym zwierzętom jest coraz trudniej. Mamy linię wysokiego, średniego napięcia, mamy wypadki komunikacyjne, mamy stosowanie pestycydów, mamy kłusownictwo. Troszkę naszej dobrej woli, zaangażowanie może sprawić, że i tym zwierzętom będzie lepiej, a my będziemy mieli satysfakcję, że możemy zrobić coś dobrego dla świata. Wszelkie ograniczenie tej wolności wypacza niejako całe życie, zarówno człowieka jak i dzikich zwierząt. Sporo takich zwierząt dzięki zaangażowaniu wielu wspaniałych osób, które oddają tym zwierzętom całe swoje serce i wiele czasu, może wrócić na wolność. Udało się stworzyć taki program w Zakładzie Karnym w Cieszynie. Kształtowanie empatii poprzez pomoc dzikim zwierzętom. Osadzeni zbudowali własnymi rękami wiele budek lęgowych, domków dla jeży, budy dla psów, karmniki, co dawało im ogromną satysfakcję. Patrząc na kraty widzę tragedię wielu ludzi. Nie tylko tych ludzi, którzy do tego miejsca trafili, ale także ich rodzin. Chyba dla każdego traumatycznym przeżyciem jest w ogóle wejście do takiego miejsca okratowanego w charakterze twierdzy. Myślę, że nawet sama praca i spędzanie w takim miejscu po kilka godzin dziennie robi też swoje. Tym bardziej docenia się tą wolność, tą przestrzeń.
Monika Niemiec

