13.5 C
Ustroń
piątek, 17 kwietnia, 2026

Rodzinna piłka ręczna

Piotr Bejnar z synami Aleksandrem i Szymonem.

Rozmowa z Piotrem Bejnarem,
nauczycielem wychowania fizycznego
i trenerem piłki ręcznej

Jest sierpień 2023 roku, przygotowuje Pan drużynę seniorską MKS Ustroń do trzeciego sezonu w II lidze i okazuje się, że zespół nie ma gdzie grać. Trzeba było się wycofać…
Na tym poziomie rozgrywek obiekt, w którym rozgrywane są mecze musi spełniać określone warunki Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Nie mogliśmy grać w hali Szkoły Podstawowej nr 1 ze względu na jej wymiary, dlatego korzystaliśmy z hali Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. To wiązało się z niedogodnościami, kosztami, ale graliśmy, bo potencjał drużyny był wielki. MKS Ustroń stał się rozpoznawalny w świecie piłki ręcznej i był przykładem zespołu zbudowanego wyłącznie z wychowanków.

To musiało być dla Pana bardzo trudne. Celem pracy trenerskiej jest progres, awans…
To były trudne decyzje dla działaczy, trenerów i ciężkie przeżycia dla zawodników. Wszyscy  musieliśmy się pogodzić z tym, że mimo naszej pracy i zaangażowania, pokonał nas brak pełnowymiarowego obiektu. Czuliśmy żal i zawód. Przez te wszystkie lata jako MKS Ustroń zdobyliśmy 15 medali Mistrzostw Śląska. Nasze zespoły uczestniczyły w mistrzostwach Polski, plasując się w najlepszej ósemce w kraju. Wielu naszych zawodników było reprezentantami kadry Śląska, nasi wychowankowie są reprezentantami Polski i zawodnikami Super Ligi na przykład Ignacy Jaworski i Patryk Siekierka. Przez klub przewinęły się setki zawodniczek i zawodników. Zwieńczeniem tych działań była profesjonalna drużyna seniorska, która niestety przestała istnieć.

Arkadiusz Czapek, Piotr Bejnar i Krystian Medwid. Fot. M. Niemiec

Obecnie prowadzi pan pierwszoligową drużynę MTS Chrzanów. Zacytuję słowa powitania w tamtejszym klubie, które znalazłam w mediach: „Z radością informujemy, że w sezonie 2025/2026 funkcję trenera drużyny seniorów MTS Chrzanów obejmie Piotr Bejnar – doświadczony szkoleniowiec, który od lat łączy pasję do piłki ręcznej z profesjonalnym podejściem do pracy z zawodnikami.” „Był trenerem męskiej drużyny AZS AWF Kraków, a później zdobywał kolejne  doświadczenia jako: sędzia ZPRP z uprawnieniami do prowadzenia meczów Superligi, trener grup młodzieżowych i seniorów MKS Ustroń (od 15 lat!), trener kadry województwa śląskiego, szkoleniowiec z licencją III poziomu EHF Rinck Convention (A).” „Zarząd klubu MTS Chrzanów wyraża pełne zaufanie wobec trenera Bejnara i wierzy, że jego wizja prowadzenia zespołu pomoże w dalszym rozwoju drużyny oraz umocni jej pozycję w I lidze.” „Trenerze – witamy w MTS Chrzanów!” „Wierzymy, że jego doświadczenie, spokój i warsztat pomogą wynieść naszą drużynę na jeszcze wyższy poziom! Trenerze – witamy w Chrzanowie!” Skąd ten Chrzanów?
Chciałem żeby MKS Ustroń grał na pierwszoligowym poziomie. Patrząc z perspektywy czasu, uważam że sportowo było to na pewno w naszym zasięgu. Niestety nie udało się. Po dwóch latach przerwy w pracy trenerskiej z seniorami dostałem propozycję z MTS Chrzanów.

Z jaką drużyną Pan pracuje?
Zespół MTS Chrzanów w chwili obecnej jest w przebudowie. Dwa sezony temu wygrywał I ligę i dominował w rozgrywkach. Jednak odeszło kilku doświadczonych zawodników, przyszło wielu nowych i w zasadzie zespół tworzę od nowa. Dostałem misję przebudowania go i oczywiście osiągnięcia dobrych wyników. Słowa powitania były bardzo miłe, ale też wyrażały oczekiwania i stawiały przede mną konkretne zadania. Na ten moment zajmujemy 7 miejsce w tabeli na 14 drużyn. Z wyników jestem zadowolony, z pracy z zawodnikami również. Trenujemy intensywnie i myślę, że będą tego efekty. W lidze gra rekordowa liczba 14 zespołów, co przekłada się na aż 26 meczy w sezonie.

Nadal trenuje Pan młodzież MKS Ustroń?
Zespoły młodzieżowe w MKS-ie trenuję razem z kolegą Arkadiuszem Czapkiem, wychowankiem i wieloletnim zawodnikiem klubu. Godzę to z pracą zawodową nauczyciela oraz trenera w Szkole Podstawowej nr 1 w Ustroniu i w Liceum Ogólnokształcącym w Wiśle.

Jak sobie radzą nasze młodzieżowe drużyny MKS-u?
Wszystkie nasze zespoły grają cały czas w lidze wojewódzkiej. W tym sezonie mamy cztery drużyny – trzy chłopców i jedną dziewcząt. Dobrze sobie radzą, jesteśmy w środku tabeli na wszystkich szczeblach. Ważne, że jest kontynuacja tej naszej pracy w Ustroniu. Dzieci mamy sporo, około 70. Cieszę się, że chcą uprawiać sport, trenować i grać, i fajnie im to wychodzi.

A potem posyła Pan absolwentów Jedynki do Wisły?
Chętni mają możliwość kontynuowania nauki i trenowania w wiślańskim liceum, bo są tam klasy sportowe o profilu piłki ręcznej.

Przenieśmy się ponownie do Chrzanowa, proszę powiedzieć, jak Pan się tam trafił.
Po rozwiązaniu naszego zespołu, część zawodników dostała propozycje grania w innych zespołach. Mój syn Aleksander Bejnar i Mateusz Cieślar z Chrzanowa i skorzystali z tej szansy. W kolejnym sezonie dołączyłem do nich ja jako trener. Praca ta daje mi dużo satysfakcji. Mam stale z tyłu głowy myśl, że fajnie byłoby prowadzić zespół w Ustroniu, ale na ten moment realizuję się w Chrzanowie. Tamtejszy zespół jest perspektywiczny, choć praca niełatwa. Ważne jest dla mnie środowisko, w którym są silne tradycje szczypiorniaka. Chrzanów to znany ośrodek w Polsce z mocnymi seniorami i drużynami młodzieżowymi. Piłka ręczna cieszy się poparciem samorządu, prywatnych sponsorów i mieszkańców.

Leszek Kaczmarek i Piotr Bejnar. Fot. M. Niemiec

Jeśli chodzi o tradycje, to pochodzi Pan z miasta, w którym piłka ręczna też była bardzo silna.
Urodziłem się i wychowałem w Tarnowie. Mój ojciec Witold Bejnar był zawodnikiem piłki ręcznej i grał w drużynie MKS MDK Tarnów. MDK zamieniło się później w Pałac Młodzieży
i pod taką nazwą drużyna gra do dzisiaj. Drużynę prowadził wybitny trener Stanisław Majorek – legenda w świecie piłki ręcznej, trener reprezentacji Polski, która pod jego kierownictwem zdobyła jedyny medal w historii polskiej męskiej piłki ręcznej na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu w 1976 roku. Kiedy poszedłem do szkoły podstawowej oczywiście zacząłem grać w ręczną, a moim pierwszym nauczycielem wychowania fizycznego i trenerem był mój tata.

Podczas rodzinnych spotkań rozmawiacie o piłce ręcznej?
Bardzo często. W domu gdzie jest trener, dwóch zawodników i sędzia trudno tego uniknąć. W zeszłym roku miało miejsce takie pokoleniowe spotkanie na meczu ligowym w Chrzanowie, a na dodatek moja drużyna grała przeciwko tarnowskiemu Pałacowi. Przeżycie było niezwykłe. Ja, teraz jako trener drużyny z Chrzanowa, w której gra mój syn rywalizowałem z moim klubem z młodości, w którym się wychowałem. Na trybunach kibicował tata rozdarty pomiędzy przywiązaniem do swojej drużyny z Tarnowa, a chęcią dopingowania mnie i mojego syna z zespołu z Chrzanowa.

Sukcesy sportowe odniosła także Pana siostra.
Moja młodsza siostra Monika Bejnar sportowo osiągnęła najwyższy poziom i nie, nie była to piłka ręczna. Trenowała lekkoatletykę i osiągnęła bardzo duże sukcesy. Specjalizowała
się w biegu na 400 metrów, zdobyła ponad 60 medali Mistrzostw Polski, była mistrzynią Polski, a także rekordzistką Polski i brązową medalistką Mistrzostw Europy w sztafecie 4 razy 400 m, reprezentowała Polskę na igrzyskach olimpijskich w Atenach w 2004 roku, gdzie zdobyła z koleżankami 5 miejsce, i w Pekinie w 2008 roku.

A jak potoczyła się Pana droga z piłką ręczną?
Zaczynałem trenować piłkę ręczną w czwartej klasie szkoły podstawowej. Grałem w tarnowskim Pałacu Młodzieży do skończenia wieku juniora i szkoły średniej, wielokrotnie wygrywając ligę, uczestnicząc w Mistrzostwach Polski. Potem były studia na krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, tam też byłem zawodnikiem zespołu AZS AWF Kraków, którego później zostałem trenerem i tę funkcję pełniłem przez 2 lata. To był trudny moment dla piłki ręcznej w Krakowie. Przestał działać Hutnik Kraków, nasz AZS i wtedy zakończyłem karierę zawodniczą. Następnie przez 12 lat byłem sędzią ligowym.

Skąd Ustroń?
Mieszkam w Ustroniu od ponad 20 lat, a decyzję, żeby związać przyszłość z Ustroniem podjęliśmy wspólnie z żoną, która jest fizjoterapeutką. W 2010 roku rozpocząłem pracę w Szkole Podstawowej nr 1. Wtedy została oddana do użytku nowa sala gimnastyczna i narodził się pomysł by odrodzić piłkę ręczną w Ustroniu, która miała bogate tradycje.

Zadanie Pan wykonał, piłka ręczna w Ustroniu się odrodziła, ale mamy za małą halę, żeby wykorzystać potencjał tego miejsca i ludzi. Co się stało z tymi wymiarami?
Nie wiem, to nie jest pytanie do mnie. Wszyscy się cieszyli w trakcie otwarcia, bo Jedynka dysponowała wcześniej tylko małą salą gimnastyczną. Sędziowałem mecz na otwarcie i to było piękne wydarzenie z udziałem byłych zawodników ustrońskich i Jerzego Kowalczyka. Na trybunach radość, a ja już wtedy pomyślałem, że w przyszłości mogą być problemy. Proszę mnie źle nie zrozumieć, ta hala sprawdza się jako obiekt szkolny, pracuję w niej już od lat. Gdybyśmy klubowo jako MKS Ustroń nie odnieśli takiego sukcesu, to wymiary nie byłyby problemem, więc doszło do takiego paradoksu, że nasze osiągnięcia pokazały ograniczenia, a te z kolei uniemożliwiły dalszy rozwój. Ustroń zasługuje na halę z prawdziwego zdarzenia. Nie tylko ze względu na piłkę ręczną. W mieście działa wiele innych klubów i sekcji na wysokim poziomie sportowym.

Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała Monika Niemiec

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści