13.5 C
Ustroń
piątek, 17 kwietnia, 2026

Po prostu kocham grać

Rozmowa z tenisistką
Sarą Husar, mistrzynią Polski seniorów w deblu,
brązową medalistką w singlu

Udało mi się z tobą umówić pomiędzy wyjazdami na turnieje, ale nie było to łatwe. Masz dopiero 18 lat i ciągle jesteś w drodze.
Jeszcze nie mam 18 lat, skończę 29 maja, ale tak, dużo jeżdżę, staram się brać udział w jak największej liczbie turniejów. Ostatnio bywam w domu dłużej, czyli jakieś dwa tygodnie. Nadrabiam szkołę i muszę więcej czasu poświęcić na naukę, bo mam maturę, ale dzisiaj znowu wyjeżdżam. Przerwy pomiędzy turniejami trwają czasem tylko tydzień, a bywa, że przejeżdżam z turnieju na turniej. Tenis jest dla mnie najważniejszy i jak jestem w domu, to też dużo trenuję, ale postanowiłam zdać maturę, a po niej tenisa będzie jeszcze więcej.

Właściwie jesteś jeszcze juniorką, ale grasz z seniorkami i walczysz już o punkty w rankingu WTA, tym samym, w którym klasyfikowana jest Iga Świątek.
Można tak powiedzieć, z tym że Iga Świątek zajmuje 4 miejsce, mając ponad 7 tys. punktów, a ja walczę o pierwsze punkty. Dopiero zaczynam grać turnieje seniorskie, przechodzę eliminacje, przebijam się przez turnieje najniższej rangi. Wraz ze wzrostem liczby punktów, można sobie pozwolić na turnieje wyższej rangi, a na nich zdobywa się więcej punktów.

W międzyczasie zdobyłaś Mistrzostwo Polski, czy to ci było potrzebne do tego rankingu?
Mistrzostwa Polski należą do innej kategorii niż turnieje komercyjne, które są sercem tenisa. Iga Świątek w nich nie występuje, ale ja chciałam. Zwłaszcza że odbywały się w Pszczynie, przyjechało sporo osób z Ustronia. Mogłoby się to wydawać mało ważne, punktów WTA się nie dostaje, ale dla mnie jako juniorki, start, a tym bardziej tytuł mistrzowski wśród seniorów, ma znaczenie. Mistrzostwa Polski to największy turniej w kraju i fajnie mieć ten medal. Było tam dużo dobrych zawodniczek, dziewczyn naprawdę dobrze grających, super mecze, super sparingi. Mistrzostwa Polski są dla mnie ważne i myślę, że jeszcze troszkę będę w nich grać. Jak zdobędę poziom Igi Świątek, to pewnie odpuszczę, ale po prostu chcę grać. Może latem zagram jeszcze w Mistrzostwach Polski juniorów, to się okaże.

W deblu sięgnęłaś po złoty medal, w singlu jesteś trzecia w Polsce. Czy dużo juniorek bierze udział w takich poważnych seniorskich turniejach?
Tenis juniorski jest na wysokim poziomie i jest też duża konkurencja i na Mistrzostwach Polski i na tych turniejach, które gram. Tam już wszyscy dobrze grają, nie bez powodu są w tych turniejach.

Jak wybierasz turnieje?
Szukam turniejów, do których się dostanę. Trzeba przejść kwalifikacje, to jedno, ale trzeba też się dostać do tych kwalifikacji, bo jest lista. Dziewczyny się zgłaszają, organizatorzy je kwalifikują i jest też rezerwowa lista oczekujących, na której ja zazwyczaj jestem. Obecnie lecę do Tunezji na bardzo mocno obsadzony turniej, bo z powody wydarzeń na Bliskim Wschodzie odwołano turniej w Turcji i zgłosiło się więcej zawodniczek. Mimo wszystko łatwiej się tam dostać niż na przykład na turniej w Czechach, gdzie jest dużo zawodniczek z Europy. Nie jestem typem zawodnika, który wybiera słabsze turnieje, żeby tylko punkty zdobyć. Wolę zagrać z kimś lepszym i nawet przegrać ten mecz, ale jednak mieć takie poczucie, że nie poszłam na łatwiznę.

Sama ustalasz strategię rozwoju?
Generalnie tak, wybieram turnieje, ale konsultuję się z tatą i z moim trenerem Aleksandrem Panfilem. Rozmawiamy o tym, jaki turniej chcę zagrać, bo nie chodzi o to, żebym gdzieś jechała na siłę i nie czuła się w tym dobrze.

Nie masz jeszcze 18 lat, a sama podejmujesz takie dojrzałe decyzje, ale w końcu jesteś w tenisie od lat.
To prawda, właściwie ominęłam ten nastolatkowy etap. Od około 15 roku życia skupiam się tylko na tenisie. Nie miałam czasu na inne zajęcia poza szkołą, treningami i turniejami, kontakty ze znajomymi z Ustronia się rozluźniły… No po prostu ominęła mnie ta część życia, ale nie żałuję. Nawet nie chciałabym używać tego słowa „ominęła”, bo ma negatywne zabarwienie. Taką drogę wybrałam i jeszcze jakiś czas temu miałam jakieś wątpliwości, kiedy rówieśnicy gdzieś tam sobie szli po szkole, a ja nie mogłam, bo trening, bo muszę iść wcześniej spać i tak dalej. Nie żałowałam, ale tak bardziej rozmyślałam nad tym. Teraz cieszę się, że poszłam tą drogą, poznałam też wiele osób, które żyją tak samo. Mam znajomych na całym świecie, są telefony, różne komunikatory, możemy gadać na różne tematy.

Masz indywidualny tok nauczania?
Tak, inaczej nie mogłabym pogodzić szkoły ze sportem, a zależy mi, żeby mieć maturę. Chodzę do Liceum Ogólnokształcącego im. Pawła Stalmacha w Wiśle i jestem na profilu biologiczno-chemicznym. Będę pisać rozszerzenie z angielskiego. W tym języku rozmawiam z dziewczynami z całego świata na turniejach. Wybrałam ten profil, bo jestem raczej umysłem ścisłym, ale nie myślałam, że to może mi się przydać w sporcie. Dowiedziałam się dużo rzeczy o sobie, o człowieku, generalnie o biologii. Czy chcę później podjąć jakieś studia w tym kierunku? Raczej nie, ale może jakiś AWF w przyszłości? Myślałam też o psychologii, ale nie chcę iść od razu na studia po liceum. Chcę się skupić na tenisie, bo jest to dla mnie priorytet.

Zastanawiałaś się nad tym, co takiego w tym tenisie cię zafascynowało?
Wiele razy, ale bardzo ciężko znaleźć odpowiedź. Na pewno od małego lubię rywalizować, jestem też indywidualistką, więc sporty zespołowe odpadają. Lubię sama podejmować decyzje i na korcie tylko ja mam kontrolę nad tym, co się dzieje. Mogłoby się wydawać, że tenis jest prosty, odbijamy piłkę do czasu aż ktoś zepsuje, ale tak naprawdę jest to bardzo gra taka taktyczna, można powiedzieć, mentalna. To mi się bardzo podoba, że trzeba cały czas kombinować, co w danej sytuacji zagrać. To jest bardzo trudne i myślę, że każdy tenisista wciąż się tego uczy. Nawet Iga Świątek. Ludzie widzą w tenisie głównie wysiłek fizyczny, a nie to, co się dzieje w głowie.

Z czym mentalnie masz problem?
Ponad rok temu miałam ze stresem, długo z tym walczyłam, ale odblokowałam się i czuję większą swobodę. To się przekłada na jakość gry. Pozwala lepiej obserwować, co gra przeciwnik, z czym ma problemy, z jakimi piłkami, z jaką grą, z jakim uderzeniem. Porównałabym to do szachów, na których nie za bardzo się znam, ale tak to sobie wyobrażam, że trzeba jednocześnie reagować na to, co robi przeciwnik i planować ruchy do przodu.

Nad czym technicznie pracujesz?
Teraz głównie nad poruszaniem się na korcie, próbuję sprawić, żeby moja gra była bardziej agresywna. Dążę do tego, żeby każdym ruchem atakować, wchodzić jak najbardziej w przód i napierać na przeciwnika i wywoływać presję. Zmusić go do gry obronnej, szukać tych wyższych piłek z góry. To odpowiada moim warunkom fizycznym, bo jestem wysoka. Bieganie i gra obronna jest bardziej dla niższych zawodników, bardziej takich wybieganych. Cały czas mam duży nacisk na trening ogólnorozwojowy, koordynację, wzmocnienie mięśni. Wciąż trzeba pracować nad tymi samymi elementami, bo ciało ma pamięć mięśniową, więc stare nawyki wracają. Jeden trening zagram świetnie po nowemu i następny, a potem mam gorszy dzień, jestem trochę zmęczona, niewyspana, dochodzi stres i stare nawyki wracają nawet po paru miesiącach. Dlatego tak ważne jest dbanie też o sen, który jest najlepszą regeneracją, ale też o rozciąganie, rolowanie wieczorem, odnowę biologiczną, masaże. Teraz korzystam z dobrodziejstw Uzdrowiska Ustroń, gdzie dostałam fajne wsparcie w formie odnowy biologicznej. Mam też dietę rozpisaną od dietetyka sportu.

Kto za to wszystko płaci?
Głównie rodzice, którzy starają się jak mogą i jestem im za to bardzo wdzięczna. To jest niesamowity wysiłek i tak naprawdę poświęcenie. Wspiera mnie też klub Kubala Ustroń, Miasto Ustroń i jestem bardzo wdzięczna za to, bo na tym poziomie, na którym gram wydatki są coraz większej. Jestem w takim przejściowym momencie z juniorów na seniorów. W juniorach miałam całkiem fajne wyniki, a teraz dopiero zaczynam, no i tych spektakularnych wyników w międzynarodowych turniejach nie ma jakoś dużo. Dla mnie jest super, gdy przechodzę eliminacje, ale dla sponsora może się to nie wydawać atrakcyjne. Pracuję, żeby zbudować ranking, ale czasu nie przeskoczymy, nikt nie przeskoczy, więc trzeba cierpliwości.

Nie brakuje ci ani cierpliwości, ani determinacji, musisz to kochać.
Kiedyś sobie nie zdawałam z tego sprawy, myślałam nad tym, zastanawiałam się, czemu właściwie ja to robię. Przecież nie robię tego, bo ktoś mi każe, bo coś z tego mam, bo na razie nic z tego nie mam, żadnych pieniędzy. Kiedy uświadomiłam sobie, że po prostu kocham grać w tenisa, odblokowałam się na korcie, jeśli chodzi o stres. Zdałam sobie sprawę, że jest to dla mnie bardzo ważne i staram się po prostu w każdym meczu cieszyć się grą. Nie, żeby wyglądało fajnie, nie, żeby trener był zadowolony czy ktoś, ale żeby grać jak najlepiej, grać tak, żeby sprawiało mi to przyjemność. Gdy wpada się w taki stan „flow”, to wtedy gra idzie lepiej.

A jakie są twoje cele?
Doskonalić się, grać, brać udział w turniejach i budować ranking. Chciałabym do końca roku być w okolicach 1000 w rankingu WTA. Byłoby super. Mam 18 lat, więc dużo przede mną. Wiadomo, chce się jak najszybciej, ale jak się za bardzo spieszyłam jakiś czas temu, to gra mi nie szła, bo za dużo presji na siebie wywierałam. Teraz jestem bardziej świadoma i po prostu robię swoje. Chcę tych punktów, ale patrzę bardziej przyszłościowo, żeby za dwa, trzy, cztery lata być na naprawdę fajnym poziomie. Taką obraliśmy taktykę z trenerami.

Czyli z kim?
Od początku moim trenerem jest Aleksander Panfil i później dołączył Mateusz Kowalczyk, który na tych ostatnich Mistrzostwach Polski zdobył srebrny medal w deblu mężczyzn. Z Aleksandrem Panfilem pracuję od dziecka, nauczył mnie wszystkiego, bardzo pomaga, wspiera i ufam mu. Z Mateuszem Kowalczykiem trenuję już prawie cztery lata i dobrze nam się pracuje. Słyszałam od innych zawodników, że czasami jest taki moment, w którym relacja między zawodnikiem i trenerem się wypala, ale ja nie czuję nic takiego. Od niedawna mam też trenera od ogólnorozwojówki i jest to pan Robert Gwóźdź. Ćwiczenia zależą od tego, czy jestem przed turniejem, czy po, jest dużo skoków, sprintów, praca nad dynamiką, na moc.

To pełna ekipa, czy jeszcze z kimś pracujesz?
Korzystam z pomocy psychologa sportowego i dietetyka. Nie mam indywidualnego fizjoterapeuty, ale mogę liczyć na Uzdrowisko Ustroń. Na ten moment mam wszystko, czego potrzebuję. Czuję, że idę do przodu.

Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała Monika Niemiec

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści