
Ostatnio donosiliśmy o wykluciu się 19 maja czwartego pisklęcia w bocianim gnieździe przy ul. Daszyńskiego 72. Nastąpiły komplikacje, skorupka popękała i maluch nie mógł się jej pozbyć. Prawie się nie ruszał i stan ten trwał aż do rana. Obserwatorzy obawiali się o jego życie. Mały bocian okazał się waleczny, pozbył się resztek skorupki i wkrótce rodzice zaczęli go karmić, a on zyskiwał coraz więcej sił. Jest wyraźnie mniejszy, ale radzi sobie. Je razem z innymi, choć starszaki czasem go poszarpią. 31 maja można było zobaczyć, jak jeden z pisklaków wstał. Zrobił kilka nieporadnych kroków chwiejąc się, ale można było zobaczyć jego stosunkowo długie nogi. Chwilę później znów przysiadł. Małe bocianki już klekoczą, zwłaszcza gdy mama albo tata wracają ze smakołykami – dżdżownicami, zaskrońcami, padalcami, jaszczurkami…
Monika Niemiec

