
Na scenie Miejskiego Domu Kultury „Prażakówka” wystąpili mistrzowie gitary, harmonijki, klawiszy, perkusji i wokalu, czyli Śląska Grupa Bluesowa. To wielokrotni laureaci różnych „topów” – najlepszy perkusista, najlepszy pianista, gitarzysta, wokalistka. Lider Leszek Winder – legenda bluesowego świata – występował z największymi bluesmanami śląskimi i polskimi, grał na pierwszej płycie Dżemu, prowadził kultowy klub „Leśniczówka” w Chorzowie (obecnie Leśniczówka Rock’n’Roll Cafe).

W sobotę 25 kwietnia w Ustroniu panowała atmosfera jak w tamtym klubie. Pełna sala widowiskowa, gęsta, mocna muzyka, wirtuozerskie popisy i pojedynki, gwizdy, okrzyki, brawa – niezapomniany wieczór… Agnieszka Łapka, Krzysztof Głuch, Michał Kielak, Mirek Rzepa, Max Ziobro i Leszek Winder stworzyli w Ustroniu bluesową przestrzeń, jakiej jeszcze nie mieliśmy okazji doświadczyć. Możemy za to podziękować Soni Winder-Szyszkowskiej, córce gitarzysty i lidera zespołu, oraz radnemu Wojciechowi Chybiorzowi, który okazał się fanem tej szlachetnej muzyki i był wystarczająco zdeterminowany, żeby wspierać organizację wydarzenia.
To oni przywitali publiczność i podziękowali za patronat burmistrzowi Pawłowi Sztefkowi, za wsparcie naczelnik Wydziału Promocji, Kultury, Sportu i Turystyki UM Barbarze Niemczyk, dyrektorce „Prażakówki” Karolinie Fojcik Pustelnik i pracownikom domu kultury za obsługę techniczną koncertu. Leszek Winder witając się z publicznością zaznaczył, że bronił się przed występem na własnym podwórku (mieszka w Skoczowie), ale jest spokojny, bo na sali w większości widzi rodzinę i znajomych. To nie do końca była prawda, bo na koncercie było sporo Ustroniaków, w tym reprezentacja Uniwersytetu Trzeciego Wieku, a i zjechali się miłośnicy bluesa nawet z dość dalekich stron. Ale rzeczywiście panowała przyjacielska, rodzinna wręcz atmosfera, zwłaszcza gdy lider Grupy zagadywał i pozdrawiał swoje wnuki. Wiele wykonanych na koncercie utworów pochodziło jeszcze z czasów występów z Janem Skrzekiem, jednak muzyka i słowa się nie zestarzały, wciąż pięknie i aktualnie brzmią. Szczególnie porusza tekst „O mój Śląsku” o niszczeniu serca zielonego i płuc duszy przez inwestycje biznesmenów, którzy budują gdzie tylko się da, żeby zarobić pieniądze. Utwór wykonany został na bis. O poczęstunek zadbał Angel’s Steak & Pub.
Monika Niemiec

