13.5 C
Ustroń
piątek, 17 kwietnia, 2026

O Józefie Tischnerze wspomnienie

Co góry mogą dać człowiekowi?
Myślę, że przede wszystkim mogą ofiarować mu wolność.
Co człowiek może dać górom? Może je obdarzyć sztuką.
Ks. prof. Józef Tischner

Góry od zawsze były mu bliskie, tam się urodził i stale powracał. Pisał „Mój krajobraz fundamentalny bierze się z gór i trochę z szumu Dunajca… Natomiast horyzont religijny z tych drewnianych kościółków, wśród których wyrastałem – z kościółka w Jurgowie, z kościółka w Łopusznej”. To właśnie w Gorcach, gdzie się wychował, zaczęły się kształtować jego poglądy, mocno zakorzenione w duchowej tradycji góralskiej.

Józef Tischner (1931-2000), bohater niezwykłego spotkania w Czytelni Katolickiej, stanowi postać wyjątkową jako ksiądz, filozof, teolog, eseista i autor poczytnych książek, będących dla wielu drogowskazem na życiowych ścieżkach. On inspirował rzesze ludzi, a z jego rozważań płynie niezwykła wrażliwość na drugiego człowieka. I oto na spotkaniu urządzonym 27 marca znów był z nami obecny dzięki dokumentacji filmowej, ale też wspomnieniom Kazimierza Tischnera, który na początku zachęcił wszystkich do uścisku dłoni sąsiada i wypowiedzenia słów: „Witom cie, dobrze ześ przysoł” – bo tak właśnie witał zgromadzonych na swych wykładach, czy podczas kazań brat. Pan Kazimierz osobiste relacje ze starszym o 15 lat bratem zawarł w opublikowanej w tym roku książce „Mój brat, Józiu”, którą można było nabyć na spotkaniu. Wspomnienia są formą wywiadu przeprowadzonego przez młodego dziennikarza Michała Lewandowskiego.

Organizatorami tego niezwykłego wydarzenia była Parafia Rzymskokatolicka wraz z Czytelnią oraz Stowarzyszenie Projekt Ustroń, w imieniu którego licznie przybyłych gości powitał Marcin Janik.

Kazimierz Tischner z wykształcenia zootechnik był bardzo związany ze swoim bratem i traktował go z szacunkiem jak ojca, a w Czytelni opowiedział o wielu szczegółach z jego życia i całej rodziny. Ich ojciec pochodził ze Starego Sącza, a matka z podhalańskiego Jurgowa. Rodzice byli nauczycielami w Tylmanowej. Potem rodzina przeniosła się do Łopusznej, gdzie Józef uczęszczał do miejscowej szkoły podstawowej. To miejsce zawsze uważał za swój dom.

Kazimierz kontynuował wspomnienie:
– W naszym domu mama i tata byli filarami, które kształtowały wszystko, co robiliśmy i w co wierzyliśmy. Rodzice pokazali nam, że życie ma sens, gdy jest przepełnione szacunkiem do drugiego człowieka, pracą i odpowiedzialnością. To były fundamenty naszego życia rodzinnego – nie tylko słowa, ale i codzienne działania, które widzieliśmy na każdym kroku. Takie przesłanie wyssaliśmy z mlekiem matki. Mama była osobą dynamiczną, nie bojącą się podejmowania decyzji, zawsze gotową do działania. W swojej pracy nauczycielskiej często opowiadała dzieciom historie z Jurgowa – o życiu w szałasach pod Okólnym, o Cyganach, którzy odwiedzali jej rodzinny dom, czy o góralskich tradycjach, takich jak pasterka czy kolędowanie. Umiała wpleść te opowieści w swoje lekcje, a dzieci słuchały jej z zapartym tchem.

Kiedy Józiu był uczniem liceum w Nowym Targu, napisał w swoim pamiętniku, że powołanie kapłańskie przyszło do niego jako „moment łaski” – nagłe i głębokie doświadczenie, które zmieniło bieg jego życia. Pisał, że ten moment „oślepia, burzy jak kamień wodę z nagła uderzoną, rwie brzegi i na moment zmienia bieg fal”. To była chwila, która przewartościowała wszystko, co do tej pory myślał o swoim życiu. Zdecydował wtedy: „Nie ma dwóch zdań, z Bogiem walczyć nie będę… Ale należy Go poznać”.

Kazimierz Tischner mówił swobodnie i ciekawie z emocjonalnym zaangażowaniem, a filmy zarejestrowane za życia jego brata były wymownym uzupełnieniem tego interesującego spotkania. Przypominały one wizerunek Profesora, jego poczucie humoru i błyskotliwe riposty, ale także jego pogrzeb, który opisywano wówczas w prasie następująco: „Z rodzinnego domu księdza Tischnera w Łopusznej wyruszył długi góralski kondukt żałobny, z kilkudziesięcioma pocztami sztandarowymi: Związku Podhalan, OSP, GOPR i innych organizacji. Trumnę z przypiętym kapeluszem góralskim wiozła czwórka koni, a poprzedzała je podhalańska kapela. Na małym wiejskim cmentarzu w rodzinnej wsi Łopuszna spoczął Józef Tischner. Żegnało go całe Podhale – góralskim śpiewem i muzyką, które najbardziej ukochał…”

Dowiedzieliśmy się też o działalności Stowarzyszenia „Drogami Tischnera”, na czele którego stoi pan Kazimierz, a jego celem jest upowszechnianie myśli księdza. Mówił również o 40 szkołach, które przyjęły księdza Józefa Tischnera na swego patrona. Warto przypomnieć, że Senat podjął uchwałę o ustanowieniu roku 2025 Rokiem ks. prof. Józefa Tischnera, podkreślając, że przez całe życie budował on „mosty między różnymi środowiskami i nurtami umysłowymi, a jego działalność i dziedzictwo zachowują wartość zarówno w kontekście religijnym, jak i świeckim”.

Okazuje się, że w bogatym życiorysie ks. Tischnera było również miejsce na Ustroń. Otóż w październiku 1996 r. w DW „Jaskółka” na Zawodziu urządzono X Seminarium Światowego Duszpasterstwa Interkulturalnego z udziałem 110 uczestników z kilkudziesięciu krajów. Brał w nim udział także J. Tischner, który zajął się tradycją w perspektywie katolickiej, o czym na zakończenie spotkania w Czytelni wspomniał Marcin Janik. Więcej informacji na temat tego wyjątkowego wydarzenia sprzed 30 lat można znaleźć w naszej gazecie (nr 43 z 1996).

Lidia Szkaradnik

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści