
Zdrowie jest w życiu każdego człowieka rzeczą najcenniejszą, lecz najczęściej dopiero choroba nam tę wartość uzmysławia. Obecnie coraz więcej osób stara się na co dzień stosować profilaktykę zdrowotną i zapobiegać schorzeniom poprzez zdrowy styl życia, wczesne wykrycie chorób oraz leczenie. A zatem lekarzom i całemu personelowi pomocniczemu, którzy z poświęceniem i zaangażowaniem niosą pomoc potrzebującym należy się serdeczne podziękowanie. Warto przypomnieć, że już 1948 r ustanowiono datę 7 kwietnia Międzynarodowym Dniem Pracownika Służby Zdrowia, a jego celem jest docenienie pracy wszystkich osób, które na co dzień dbają o nasze zdrowie i ratują życie.
Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat wyposażenie przychodni i szpitali diametralnie się zmieniło, lecz by przypomnieć pracę w tym trudnym i odpowiedzialnym zawodzie w okresie powojennym cytujemy fragmenty wspomnień ustrońskich pielęgniarek zawarte w książce „Wspomnienia ustroniaków” opracowanej ćwierć wieku temu w Muzeum Ustrońskim, a wydanej przez Kazimierza Heczkę w „Galerii na Gojach”.
Anna Białoń, która całe swoje życie zawodowe związała z zawodem pielęgniarki wspominała: „W 1959 r. po ukończeniu Szkoły Pielęgniarskiej w Mikołowie rozpoczęłam pracę w Powiatowym Punkcie Szczepień BCG, który mieści się przy Poradni Przeciwgruźliczej w Ustroniu, ul. Mickiewicza 1. Kierownikiem Przychodni był lekarz Adam Cęckiewicz. Pracowały tam również pielęgniarki Anna Kuryłło i Matylda Troszok oraz rejestratorka Edeltmunda Dułowicz. Wraz z koleżankami, przeprowadzałyśmy masowe szczepienia przeciw gruźlicy na terenie całego ówczesnego powiatu cieszyńskiego. Praca była bardzo trudna, gdyż nie dysponowałyśmy żadnym środkiem lokomocji. Do odległych miejscowości np.: Hażlach czy Pruchna musiałyśmy z Ustronia jechać pociągiem, a następnie autobusem. Dodatkowym utrudnieniem była konieczność noszenia całego sprzętu tj. sterylizatorów, igieł i strzykawek (wszystko wielokrotnego użytku) wraz z całą dokumentacją. (…)

Zostałam przeniesiona do pracy w Przychodni Dziecięcej w Ustroniu przy ul. 1 Maja 13. Pracowałam wraz z pielęgniarką Stefanią Opoń i lekarzem pediatrą Haliną Budzisz. Z pielęgniarką „Stefą” – bo tak ją nazywali ustroniacy – wykonywałyśmy wszystkie szczepienia, zastrzyki, opatrunki i dokumentację. Zaopatrzenie w sprzęt było bardzo marne. Strzykawki, igły, pęsety musiałyśmy wyjaławiać poprzez gotowanie. Robiłyśmy to kilka razy dziennie, gdyż ilość strzykawek i igieł była niewystarczająca. Innego sprzętu prawie wcale nie było, oprócz lampy kwarcowej, aparatu do mierzenia ciśnienia krwi, słuchawek i wagi. W przychodni nie było nawet lodówki do przetrzymywania szczepionek i leków.
Z kolei Teresa Dolczewska rozpoczęła pracę prawie 10 lat później i tak wspominała: „Pracę rozpoczęłam w sierpniu 1968 r. w Poradni Dziecięcej. W tym czasie w Polsce zwiększyła się ilość zachorowań na chorobę Heinego-Medina. Postanowiono przeprowadzić ogólnopolską akcję szczepień. Była to bardzo trudna akcja, gdyż obejmowała wszystkie dzieci i młodzież. Dziennie szczepiło się po kilkadziesiąt osób na terenie Ustronia, Dobki, Jaszowca, Polany, Nierodzimia i Lipowca. (…) Obowiązki kierownika w tym czasie pełnił lek. Andrzej Bogaczewski. Po jego odejściu w 1977 r. kierownikiem został lek. Andrzej Gawlas, który równocześnie pracował w Przychodni w Nierodzimiu. W budynku przy ul. Fabrycznej znajdowało się również laboratorium analityczne, w którym pracowały m.in. lek. Eleonora Szczepaniuk, Elżbieta Rumelt, mgr Irena Kiecoń, Mirosława Adamczyk oraz pomoc laboratoryjna Hermina Hanas. Był tam również punkt apteczny prowadzony przez L. Palowicz”.
W wymienionej wyżej publikacji, którą można jeszcze nabyć w galerii „Rynek”, zawarte są także wspomnienia ustrońskich lekarzy, a zatem wszystkim pracownikom służby zdrowia składamy podziękowanie za codzienną odpowiedzialną pracę.
Oprac. Lidia Szkaradnik

