
W sobotę po południu w strażnicy miejscowej OSP zebrali się mieszkańcy Lipowca tym razem nie po to, by dyskutować o problemach dzielnicy. To spotkanie towarzyskie miało przybliżyć lipowczanom historię ich małej ojczyzny i zintegrować społeczność. Spełniło obydwa cele.
Mróz nie odpuszczał i również w sali remizy na początku było chłodno. Tym bardziej przyjemność sprawiała gorąca kawa zbożowa podana w termosach na stoły, na których paliły się świece. Smakowała wybornie czy to czarna, czy z mlekiem, a do niej tradycyjne ciastka ze szpyrek. Mieszkańców dzielnicy, ale nie tylko, bo przyszli też ludzie spoza Lipowca, żywo interesujący się dziejami swojego miasta, przywitała radna Bożena Piwowar i członkowie Zarządu Osiedla Lipowiec: przewodnicząca Ewa Tomica, wiceprzewodnicząca Małgorzata Lebioda-Barys, która upiekła ciastka ze szpyrek dla wszystkich przybyłych, Karolina Wantulok i Mateusz Łabudek. Podziękowali za przybycie Alicji Michałek i Kamilowi Podżorskiemu – pracownikom Muzeum Ustrońskiego, które obchodzi w tym roku 40-lecie działalności.
Alicja Michałek powiedziała, że sama jest mieszkanką Lipowca, pochodzi z Zadków. Poinformowała, że w Muzeum Ustrońskim powstają ciekawe i nowoczesne audiowizualne opracowania historii naszego miasta, poszczególnych dzielnic oraz tematów, takich jak legendy czy hutnictwo i kuźnictwo. Następnie etnolodzy wyświetlili film o historii Lipowca oraz o Czantorii i multimedialne prezentacje o tym, skąd pochodzą nazwy obiektów, ustrońskich zakątków i miejskich atrakcji. Opowieści o dawnym Ustroniu słuchano z wielkim zainteresowaniem, po cichu wymieniając uwagi.

Po spotkaniu mieszkaniec Lipowca Andrzej Mendrek wyciągnął z tajemniczej teczki prawdziwy skarb – zdjęcia mieszkańców, budynków, tradycyjnych zajęć, świąt, uroczystości, pochodów, ale nie były to zwykłe zdjęcia. Pan Andrzej zaprzągł do roboty sztuczną inteligencję i poprawił kadry z przeszłości. Dodał im koloru, ostrości i szczegółów. Niestety IA w niektórych przypadkach przedobrzyła i tak upiększyła osoby, że trudno było je rozpoznać, ale ponad setka odbitek zrobiła duże wrażenie. Na zdjęciach szukano najbliższych członków rodziny i dalszych krewnych, rozpoznawano historyczne wydarzenia. Zachwytu nie kryła również muzealniczka Alicja Michałek.
„Będzie następne spotkanie!” – postanowiono. Trzeba rozszyfrować niejedną zagadkę.
Monika Niemiec

