
– Ustroń jest ziemią naszych przodków. Ta wielowyznaniowa i wielonarodowa przeszłość nas spaja. Z tego jesteśmy dumni. (…) Gdyby nasza przeszłość była prosta, nieskomplikowana, jednorodna, to nie byłoby o czym pisać – powiedziała Bożena Kubień, redaktor prowadząca, rozpoczynając prezentację 28 tomu „Pamiętnika Ustrońskiego”, który dobitnie świadczy o tym, że jest o czym. Dowód w twardej oprawie, ilustrowany niezwykłymi zdjęciami, zawierający ciekawe wspomnienia i opracowania, można kupić w Muzeum Ustrońskim, Parafii Ewangelicko-Augsburskiej, Sklepie Zibi Hit i w Ambasadzie Księstwa Cieszyńskiego. Kosztuje 40 zł.
Przybyłych licznie do Muzeum Ustrońskiego gości powitał duet skrzypcowy Agnieszka i Krzysztof Durlowowie, który wystąpił również na koniec spotkania. Wysłuchało ich tak wiele osób, że trzeba było wyciągać krzesła z wszystkich muzealnych zakamarków. A trzeba zaznaczyć, że tego dnia, czyli w sobotę 24 stycznia każdy otrzymał ostrzeżenia o gołoledzi. Trudno się jeździło, a nawet chodziło po oblodzonych drogach i chodnikach, jednak miłośnikom ustrońskiej historii nie straszne były ekstremalne warunki, pragnęli uczestniczyć w ważnym wydarzeniu, bo tak należy postrzegać pojawienie się kolejnego wartościowego wydawnictwa opisującego dzieje naszego miasta i scalającego naszą społeczność.
Autorzy tekstów byli obecni na promocji i opowiadali o swoich opracowaniach. Ich wystąpienia były zaproszeniem do lektury i dawały przedsmak tego, co można będzie znaleźć w Pamiętniku. Okraszone czterema wybranymi z artykułu slajdami, zachęcały do zaznajomienia się z pozostałymi. Autorzy mówili też o powstawaniu tekstów, kontaktach, które nawiązali, trudnościach z dotarciem do materiałów i satysfakcji ze zdobytych informacji. Bożena Kubień ciepło i wzruszająco wspomniała Halinę Żelińską-Mikę i Czesława Górkę – autorów, z którymi przygotowywała wydawnictwo, a którzy nie doczekali promocji. Zmarli końcem 2025 roku.

Praca i zaangażowanie osób, które przyczyniły się do powstania kolejnego tomu Pamiętnika zyskała odpowiednią oprawę dzięki Kazimierzowi Heczko i Patrykowi Rackiemu – Galeria „Na Gojach”, którzy zadbali o edytorską jakość. Książka ma przyjemny skład, dobrej jakości papier, jest zszyta w taki sposób, że łatwo się ją przegląda i czyta. To również zasługa dofinansowania od Miasta Ustroń i Powiatu Cieszyńskiego oraz mecenasów: Alicji i Jerzego Cieślarów z Ustronia, Grażynie i Jerzemu Gluzom – właścicielom firmy Ekochron w Ogrodzonej, Sylwii Kowalewskiej z Calgary, Annie Midro-Hendel i Ireneuszowi Hendlowi z Ustronia, Barbarze i Benedyktowi Siekierkom z Ustronia, Ireneuszowi Stańkowi z Ustronia, Urszuli Tomaszek z Ustronia, Agacie Czudek – Zakład Usług Informatycznych „Word” – Doradca Podatkowy w Ustroniu, Andrzejowi Frankowi i Dorocie Franek – firma „Kserograf” w Ustroniu, firmie „GK Forge” z Goleszowa, Kolei Linowej „Czantoria”, firmie „Kosta” z Ustronia, firmie „Kubala” z Goleszowa, firmie „Mokate”, Lasom Państwowym – Nadleśnictwo Ustroń, Pawłowi Gomoli – „Gomola-Trans” w Pogórzu, Przedsiębiorstwu „Gresan” z Ustronia, firmie „Ustronianka” z Ustronia.
Po części oficjalnej był czas na rozmowy, wymianę myśli i snucie planów na kolejne artykuły. Promocje są zawsze inspiracją do wyszukiwania ciekawych tematów, które mogą znaleźć się w kolejnych tomach „Pamiętnika Ustrońskiego”. Po zainteresowaniu, z jakim spotykają się kolejne roczniki nie ulega wątpliwości, że jest dla kogo tworzyć i wydawać. Jak powiedziała Bożena Kubień, obecnych na promocji łączy ważna i szczególna więź – „Ustroń jest ziemią naszych przodków”. I to dla nich twórcy Pamiętnika „wyciągają z niebytu wiele historii”, o Wielkim Domu, o Edwardzie Gierku i jego domu w Ustroniu, o mieście w czasach PRL-u, o Ottonie Maroszu i jego sklepie, o przelocie papieża Jana Pawła II nad Hermanicami, o rodzinach Gutherzów i Reichenbaumów, o drewnianych budynkach na Równicy, o rodach Krumpholzów, Kudziów i Kohutków, o przedwojennych domach na Gojach i Zawodziu, o ogrodach przy Parafii Ewangelicko-Augsburskiej, o znakach granicznych i tajemniczych mieszkańcach mrocznych sztolni, o Franciszku Kryście i bunkrze u Janiny Żertkowej.
Monika Niemiec

