0.1 C
Ustroń
sobota, 24 stycznia, 2026

Nasza gazeta w Angorze

Mądrzy ludzie czytają. Mądrzy, znani i popularni ludzie czytają lokalne gazety, nawet te samorządowe. Nie koniec na tym, dla mądrych, znanych i popularnych ludzi taka lektura może być inspiracją. Na Artura Andrusa – dziennikarza i prezentera telewizyjnego oraz radiowego, aktora, pisarza, poetę, autora tekstów piosenek, piosenkarza, artystę kabaretowego i konferansjera – wena spłynęła po lekturze „Gazety Ustrońskiej”,
o czym możemy się przekonać, czytając tygodnik „Angora” nr 31 z 3 sierpnia 2025 roku.

Artur Andrus odwiedził Ustroń. Nie może być inaczej, bo Ustrońską kupisz tylko w naszym mieście. Musiał zajść do jednego ze sklepów lub saloników prasowych i nabyć nasz tygodnik. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, prosimy o informację. Jest szansa, że dowiemy się, gdzie nogi poniosły nieodżałowanego komentatora „Szkła kontaktowego”. A może wcale go tu nie było, może ktoś z naszego miasta regularnie dostarcza Andrusowi „Ustrońską” lub donosi, o czym każdego tygodnia piszemy…

Przyjmując jednak pierwszą wersję wydarzeń, autor pieśni „Piłem w Spale, spałem w Pile” nie tylko był w naszym uzdrowisku, nie tylko zakupił Gazetę Ustrońską i ją przeczytał, ale jeszcze pochwalił się tym w poczytnej „Angorze” w swojej rubryce pt. „Antylopa z Podbeskidzia, czyli momentami rymowany przegląd prasy Artura Andrusa”. Przytacza tam fragmenty artykułu o otwarciu Letniego Salonu Sztuki w „Prażakówce”, na którym swoje obrazy wystawiła „Gruppa Siedem”. Wprawdzie tekst zatytułowany był „Rzetelne malarstwo”, ale w głowie satyryka, przekornie, jakżeby inaczej, urodził się wiersz o malarzach „którzy rzetelni nie są”. Komentarz do polskich realiów jak zawsze trafny, zgrabny i dowcipny, choć śmiejemy się przez łzy. Monika Niemiec

Rzetelne dłonie, rzetelne twarze,
Rzetelne słowo, rzetelny gest,
Dobrze, że są rzetelni malarze,
Którzy malują jak jest.
Nie używają szpachli i kitu,
Nie poprawiają koloru nieba,
W ogóle nie dodają błękitu,
Tam, gdzie go nie potrzeba.
Ale są jeszcze tacy malarze,
Którzy nie gardzą kasą i kiesą,
Którzy malują, jak im kto każe,
Którzy rzetelni nie są.
Dyrektor stacji pogotowia,
Zamówił u nich za cztery tysie,
Siedem obrazów o służbie zdrowia,
Byleby nie w kryzysie.
Malarze podli, malarze mali,
Którzy rzetelni nie są wcale,
Całkiem cynicznie namalowali,
Niezadłużone szpitale.
I pacjent zadziwiony patrzy,
Na wielkie, barwne oleje,
Pod tytułami: „Liczni geriatrzy”,
„Żylaki bez kolejek”,
„Laryngologia w rozkwicie”,
„Rehabilitant od razu”,
I pacjent wie, że jego życie
Odstaje od obrazu.
Leżąc w szpitalnym korytarzu,
(A tak się, niestety, zdarza),
Pomódl się, nierzetelny malarzu,
O rzetelnego lekarza.
Artur Andrus

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści