
Drugie miejsce w Polsce w programie „Ręczna na Orliku” zdobyła drużyna ze Szkoły Podstawowej nr 1 pod kierunkiem trenera Piotra Bejnara. W ogólnokrajowym turnieju Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Związku Piłki Ręcznej w Polsce wzięło udział ponad 14 tysięcy dzieci, skupionych w ponad 2200 drużynach.
Setki lokalnych turniejów i tylko 32 najlepsze zespoły zameldowały się 3 grudnia na parkiecie Ergo Areny w Gdańsku, by powalczyć o ogólnopolskie zwycięstwo. To był prawdziwy festiwal młodego handballu! – podsumował program prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce Sławomir Szmal. I podkreślał: Miałem ogromny zaszczyt wręczać medale i puchary tym wyjątkowym młodym sportowcom. Ale największym wyróżnieniem było… obserwowanie ich pasji, zaangażowania i radości z gry.
Zespół z Ustronia zdobył srebrny medal, ulegając zaledwie 1 punktem Brodnicy z województwa kujawsko-pomorskiego. Mecz zakończył się wynikiem 18:19. Ustroniacy reprezentowali miasto, ale również Śląsk, gdyż we wcześniejszych eliminacjach pokonali rywali z województwa, a jeszcze wcześniej z rejonu. Droga do wielkiego finału była trudna – walka o każdy punkt, zacięte mecze, wysiłek i konsekwencja. Dali radę i w Gdańsku pokazali klasę ustrońskiego hanballa.

Atmosferę turnieju najlepiej oddają słowa prezesa Szmala: Każdy mecz, każda akcja i każdy okrzyk radości były kwintesencją tego, po co powstał program – by łączyć, inspirować i pokazywać, że piłka ręczna jest dla każdego (…). To jest prawdziwa siła sportu! Ta młodzież nie siedzi dziś przed komputerami – oni walczą na boisku, współpracują i uczą się komunikacji. To jest przyszłość naszej dyscypliny. (…) Jeśli te dzieci przeżyły w ERGO Arenie choć ułamek emocji, które ja pamiętam z własnych początków… to wiem, że wrócą po więcej. A my będziemy tam, by im to umożliwić.
„Ręczna na Orliku” to ogólnopolski turniej rozgrywek piłki ręcznej, będący jednym z elementów programu Aktywna Szkoła, finansowanego ze środków budżetu państwa, których dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki. Do tego programu postanowiła zgłosić uczniów Jedynki nauczycielka Adriana Adamczyk. Namówiła Piotra Bejnara, dyrekcję i zaczęła się droga na szczyt. Meczy było bardzo dużo. Zespół z młodszej kategorii, który trenowała Adamczyk, doszedł do rozgrywek wojewódzkich, starsze koleżanki i koledzy pięli się coraz wyżej.

Formuła turnieju zakładała udział drużyn mieszanych. Na boisku w każdym momencie znajdować się miały dwie dziewczyny i dwóch chłopaków, czyli czwórka. Naszą drużynę tworzyła ósemka i każdy z jej zawodników pracował na sukces.
– Ciekawa formuła, bardzo widowiskowa. Takie miksty nie występują w profesjonalnym szczypiorniaku, ale sprawdziły się w „Piłce na Orliku” – przyznaje Piotr Bejnar i opowiada o przebiegu turniejów: – Byliśmy organizatorami eliminacji regionalnych dla obydwóch kategorii i grały u nas zespoły z całego rejonu, a potem już tylko starsza drużyna pojechała na finał wojewódzki do Bytomia. Tam po bardzo ciekawych zawodach i emocjonującym finale wygraliśmy z Chorzowem. W wielkim finale startowało po 16 zespołów w każdej kategorii. To był bardzo duży turniej, świetnie zorganizowany. W potężnej hali na 12 tysięcy osób utworzono 4 boiska i na każdym jednocześnie odbywały się mecze. Losowanie na żywo na miejscu przeprowadzone zostało w bardzo profesjonalny sposób. Wyciągaliśmy kule jak na Mistrzostwach Świata, wyniki pokazywały się na tablicy. Zespoły zostały podzielone na cztery grupy i graliśmy systemem każdy z każdym. Potem półfinał i finał, w którym niestety ulegliśmy jednym punktem Brodnicy. Wszystkie mecze były niezwykle wyrównane. Wygrywaliśmy jedną, dwoma, trzema bramkami. Nie było ani jednego takiego zespołu, który by wyraźnie odstawał w jedną czy w drugą stronę. Były to same najlepsze drużyny województwa.
Na pytanie, jak się czuli zawodnicy po finale, Piotr Bejnar odpowiedział:
– Niektórzy uważają, że od drugiego lepsze jest trzecie miejsce, bo kończy się turniej wygraną. Srebrny medal, wiadomo, jest ważniejszy, ale zdobywa się go po porażce na koniec zmagań. Bolało, czuliśmy niedosyt, dzieciaki przeżywały, ale po chwili smutku dotarło do nas, że jesteśmy drugim zespołem w Polsce i że odnieśliśmy wielki sukces.

Dzieci poczuły się bardzo dumne i szczęśliwe, również dlatego, że dostały dużo cennych nagród indywidualnych. Niezwykłym przeżyciem był dla nich sam turniej, obecność gwiazd polskiego handballu z prezesem Szmalem na czele, pozowanie do wspólnych zdjęć, autografy. Młodzi sportowcy mieli okazję wziąć udział w turnieju na najwyższym poziomie ze spikerem, muzyką, fotoreporterami, profesjonalną elektroniką. Losowanie, przedstawienie ekip, dekoracja i rozdanie nagród wyglądało jak na światowych seniorskich wydarzeniach. Do tego czterogwiazdkowy hotel, pyszne jedzenie i zwiedzanie starówki Gdańska i wizyta na jarmarku świątecznym, uznawanym za jeden z najpiękniejszych w Europie.
– Chciałbym bardzo podziękować rodzicom, którzy pojechali z nami na ten finał – podkreśla trener Bejnar. – Dobrze było mieć choć kilku kibiców na drugim końcu Polski. Byli oni też wsparciem organizacyjnym podczas wyjazdu. Dziękuję również panu burmistrzowi Pawłowi Sztefkowi, który ufundował nam bilety na przejazd pociągiem. Koszty pobytu na miejscu pokrywał organizator.
Monika Niemiec

