
Denerwuje nas, oburza i złości, gdy widzimy jak kierowcy wjeżdżają samochodami na tereny zielone. Niszczą trawniki, krzewy, ale też stwarzają utrudnienia w ruchu, blokują dojazdy mieszkańcom i dotarcie służb ratowniczych do potrzebujących. Komendant Straży Miejskiej Krzysztof Raszpla zapowiada ukrócenie tego procederu poprzez stanowcze kroki i pierwszy został już zrobiony.
– W sezonie i w weekendy problemy z nieprawidłowym parkowaniem nasilają się w Parku Kuracyjnym.
Od mieszkańców i również radnych Rady Miasta otrzymywaliśmy wiele sygnałów o wykroczeniach drogowych w rejonie Amfiteratru – mówi komendant Straży Miejskiej Krzysztof Raszpla. – Od razu zaczęliśmy reagować i od początku ubiegłorocznego sezonu podejmujemy różne działania. Wysyłamy patrole, stawiamy pachołki, rozciągamy taśmy, żeby ograniczyć wjazd na krąg przy ul. Grażyny oraz parkowanie i blokowanie drogi w Parku od ul. Parkowej. Słupki zostały zniszczone i trzeba je naprawić, ale chcemy rezygnować z takich ograniczeń, bo dają pewne efekty, jednak najwyraźniej bez kar i bardziej stanowczych kroków się nie obejdzie.

W świąteczny weekend w rejonie Amfiteatru stanęło wyjątkowo dużo samochodów, a tymi, które stały w niedozwolonych miejscach zajęli się strażnicy. Patrol zastał chaotycznie zaparkowane auta i blokadę drogi pożarowej.
– Wszystkie granice zostały przekroczone, bo nie dość, że nie mogła przejechać obsługa Amfiteatru, to jeszcze w razie pożaru, straż i inne służby nie mogłyby dojechać do miejsca, gdzie znajdowało się bardzo dużo ludzi. Szczególnym lekceważeniem wobec przepisów wykazali się trzej kierowcy więc strażnicy podjęli działania zgodnie z instrukcją usuwania pojazdów. Wcześniej nie było takich instrukcji, więc stworzyłem odpowiednie procedury, gdy objąłem stanowisko komendanta. Jednak instrukcja dotyczy usuwania wraków pojazdów, a druga w nagłych przypadkach blokad lub poważnych utrudnień, jakie miały miejsce w omawianej sytuacji. W tym drugim przypadku podstawą jest Prawo o ruchu drogowym, a konkretnie artykuł 130a ust.1. Wymienione są trzy rodzaje służb, które mogą dokonać odholowania i są to: policja, straż miejska i straż pożarna podczas akcji ratowniczych. Pierwszy raz w historii ustrońskiej Straży Miejskiej z tego prawa skorzystaliśmy.

Gdy strażnicy rozpoczęli procedurę, zgłosił się jeden z kierowców, więc został ukarany mandatem i odjechał. Drugi nie miał tyle szczęścia, bo decyzją strażnika miejskiego jego samochód został odholowany na parking strzeżony prowadzony pod nadzorem Starostwa Powiatowego w Cieszynie. Komendant Raszpla wyjaśnia:
– Starostwo rozpisuje przetarg na prowadzenie parkingu depozytowego i na transport pojazdów. Na wybrany parking trafiają wszystkie odholowane samochody z powiatu, a zawożą je firmy wyłonione w przetargu. Obecnie parking depozytowy znajduje się przy ul. Gajowej w Łączce pod Skoczowem. Odebranie samochodu z tego parkingu łączy się z wieloma niedogodnościami i poważnymi wydatkami. Samo odholowanie to koszt 749 złotych, a do tego dochodzi opłata parkingowa w wys. 65 złotych za dobę. Oczywiście kierowca musi jeszcze zapłacić mandat, więc robi się z tego suma około 1000 zł.
Co więcej, odebranie samochodu może nastąpić dopiero po uiszczeniu opłaty w Starostwie, a tego nie da się zrobić w weekend. Kierowca odholowanego samochodu razem z rodziną pojechał do domu pociągiem. Wrócił we wtorek również pociągiem i po dokonaniu zapłaty,
odebrał samochód.
– Ten aspekt sprawy nie jest moim zdaniem optymalnie rozwiązany, bo odholowanie samochodów w miejscowościach turystycznych zdarza się często właśnie w weekendy, a konieczność czekania do dnia roboczego, żeby uiścić opłatę, jest dodatkową karą, nieprzewidzianą za tego rodzaju wykroczenie w przepisach – mówi komendant.
Trzeci kierowca uniknął holowania, bo droga była już przejezdna, jednak bez mandatu się nie obyło. Zastał wezwanie do komendy Straży Miejskiej za wycieraczką, zgłosił się i zapłacił mandat.

Jak tłumaczyli się kierowcy, którzy tak niefrasobliwie zaparkowali?
– Byli nieświadomi – wyjaśnia komendant Straży i dzieli się refleksją: – Nie chcę się wypowiadać na temat poziomu kształcenia przyszłych kierowców, ale mam wrażenie, że im dłużej pracuję, tym bardziej absurdalne przypadki widzę. Tłumaczenia, wyjaśnienia, pytania, jakie słyszą strażnicy miejscy, są czasem na poziomie małego dziecka. Powtarzają, że nie zauważyli, nie wiedzieli, szkoda, że tu nie ma jeszcze dodatkowej linii, informacji itd. Trudno się tego słucha w sytuacji, gdy ktoś parkuje na drodze, gdzie są słupki, linie, znaki, a dalej widać parking, do którego musi być dojazd.
Komendant Raszpla tłumaczy, że odholowanie pojazdu na polecenie Straży Miejskiej może nastąpić wtedy, gdy stoi w miejscu zabronionym, zagraża bezpieczeństwu lub utrudnia ruch drogowy lub gdy jest pozostawiony w miejscu z ostrzeżeniem o możliwości odholowania na koszt właściciela i podkreśla:
– Również wtedy, gdy parkuje na miejscu przeznaczonym dla osób niepełnosprawnych, a nie ma na desce rozdzielczej karty parkingowej dla osoby z niepełnosprawnością. Tu apel do osób, które posiadają taką kartę, by przed odejściem od samochodu upewniły się, że numery karty były dobrze widoczne dla kontrolerów.
Straż Miejska zaczęła też zlecać holowanie pojazdów, które wyglądają na nieużywane i porzucone, które stoją przez dłuższy czas pod blokiem lub na osiedlowym parkingu, blokując miejsce, a ich wygląd sugeruje, że stoją tam już dłuższy czas. Gdy nie uda się ustalić właściciela, pojazd może odjechać na lawecie.
Stawki za holowanie i postój na parkingu depozytowym określa rozporządzenie rządowe, które wyznacza maksymalne opłaty. W takiej wysokości obowiązują w naszym powiecie. Za usunięcie samochodu osobowego (o masie do 3,5 t) jest to 749 zł i 65 zł za każdą rozpoczętą dobę przechowywania, za rower, motorower lub hulajnogę elektryczną opłaty wynoszą odpowiednio: 179 zł i 35 zł, motocykl: 348 zł i 48 zł, pojazd o masie 3,5-7,5 tony: 936 zł i 84 zł, pojazd o masie 7,5-16 tony: 1319 zł i 120 zł.
Monika Niemiec

