7.7 C
Ustroń
środa, 11 marca, 2026

Grobowiec Bobków na cmentarzu ewangelickim

Obecny stan zachowania grobowca rodziny Bobków.

Dziś mowa będzie o ponad stuletnim grobowcu, moim zdaniem najpiękniejszym na ustrońskich nekropoliach. Został on wykonany z kruchego piaskowca, ale mimo upływu lat jego bogata ornamentyka nie poddaje się biegowi czasu. Znajdziemy go w starej części cmentarza ewangelickiego, pełniącej funkcję dawnej alei zasłużonych. W zimowej aurze prezentuje się jeszcze bardziej monumentalnie, przywodząc na myśl portal do innego świata. Udało mi się wreszcie poznać jego historię, którą dzielę się z Czytelnikami.

W grobowcu spoczywa małżeństwo Bobków. Mąż – Jerzy pełnił przez całe życie funkcję oficjalisty, czyli zarządcy folwarków, należących do Komory Cieszyńskiej. Urodził się 27 listopada 1859 r. w Dębowcu, ukończył szkołę rolniczą w Kocopędzu, po czym został praktykantem na folwarku w Simoradzu. Z biegiem lat nabierał doświadczenia w pracy w majątkach Komory, zostając głównym zarządcą folwarku w Górkach Wielkich, a później w Nierodzimiu. Od 12 lutego 1888 r. był żonaty z Janiną z domu Wałach, pochodzącą z Ligotki Kameralnej, ur. 26 kwietnia 1869 r. Małżeństwo doczekało się dwójki dzieci – córki Pauliny i syna Rudolfa.

Jak podaje „Poseł Ewangelicki”: Jerzy Bobek był zamiłowanym rolnikiem, bardzo dobrym gospodarzem i wiernym urzędnikiem. Dla poddanych miał uznanie i był lubiany. W społeczeństwie ewangelickiem, w którem zajmował swego czasu wybitne miejsce, miał wielu życzliwych i serdecznych przyjaciół.

Pracował dla Komory Cieszyńskiej przeszło 40 lat. W 1918 r., po zakończeniu I wojny światowej, Komorę zlikwidowano, a jej majątki, zarówno w polskiej jak i czechosłowackiej części, znacjonalizowano. Wówczas to Jerzy Bobek, będący już na emeryturze, objął dzierżawę folwarku w Nierodzimiu, którego obszar wyznaczały obecne ulice J. Kreta, Wiejska, Szeroka, Zabytkowa, Katowicka i Boczna. Bobek kierował powierzonym areałem wzorowo i racjonalnie, restaurując zabudowania, doprowadzając na teren dworu elektryczność oraz zakładając sad. 24 marca 1924 r. zmarła w 55. roku życia na udar serca Janina Bobkowa, a jej pogrzeb na cmentarzu ewangelickim w Ustroniu był, jak podawał „Poseł”: (…) dowodem głębokiego i szczerego szacunku, jakim się zgasła cieszyła w  szerokich kołach naszego społeczeństwa. Zamiast wieńca na trumnę niektóre rodziny ofiarowały datki na Ewangelicki Dom Sierot w Ustroniu. W „Pośle” znajdujemy nazwiska darczyńców: Jerzowie Zabystrzanowie w Katowicach 10 zł; Jan Zabystrzan, urzędnik Banku Polskiego w Katowicach 10 zł; Karolowie Wałachowie w Ligotce 100 Kcz; Janowie Szczepańscy z Oldrzychowic 50 Kcz.

Grobowiec Bobków na archiwalnej fotografii.

Trzy lata później, w marcu 1927 r., odbył się w Cieszynie sensacyjny „proces stulecia”, podczas którego Fryderyk Habsburg, ostatni urzędujący książę cieszyński, bez powodzenia  walczył o zwrot dawnych włości, wchodzących w skład Komory Cieszyńskiej. Tuż po procesie, rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Dóbr Państwowych, realności folwarczne zostały rozparcelowane. Podziałem gruntów zajmował się Okręgowy Urząd Ziemski, chętni winni byli wpisać się w wykazach, wyłożonych przez naczelników gmin, lecz od razu zastrzeżono, iż ziemi dla wszystkich nie starczy. Plan dzierżawionego dotychczas przez Jerzego Bobka folwarku w Nierodzimiu zatwierdzono najwcześniej, bo już we wrześniu 1927 r. Działki składające się z pola uprawnego, sadu i ogrodu warzywnego wraz z obiektami gospodarczymi i mieszkalnymi (zajmowanymi wcześniej przez rodzinę Bobków), przyznano Policji Województwa Śląskiego z przeznaczeniem na schronisko dla rekonwalescentów. Policja nabyła także inwentarz dworski, będący dotychczas w gestii Bobka. Resztę areału rozparcelowano między prywatnych użytkowników – 31 ha przyznano ewangelikom, a 51 ha katolikom.

Na terenie folwarku wzniesiono Policyjny Dom Zdrowia, w którym dziś mieści się Szkoła Podstawowa nr 6 w Nierodzimiu. W Domu Zdrowia wypoczywali policjanci, odbywały się również letnie kolonie dla dzieci policyjnych. Dla potrzeb wyżywienia gości i personelu prowadzono kilkuhektarowe gospodarstwo rolne, w ramach którego użytkowano dawne zabudowania folwarczne, dzierżawione niegdyś przez Bobków. Budynki te przeszły z czasem kolejno w ręce POM-u, Meprozetu oraz przedsiębiorstw, które po nich na tym terenie nastały.

Podział ziem nierodzimskiego folwarku przebiegał dość burzliwie, a na dodatek przyznawano je według niejasnych kryteriów. Jak dowodził pastor Paweł Nikodem na łamach „Posła Ewangelickiego”, ewangelicy byli podczas parcelacji pomijani. W kolejnych numerach publikował skrupulatne wykazy beneficjentów działek, podając ich wyznanie, wiek, profesję oraz sytuację majątkową. Jerzy Bobek również starał się o przyznanie parceli, lecz znalazł się na liście osób, które niczego nie otrzymały. Co ciekawe, byli w tym gronie dawni pracownicy folwarku w Nierodzimiu oraz folwarku Patyków w Bładnicach Dolnych, wszyscy wyznania ewangelickiego. Po parcelacji Jerzy Bobek musiał opuścić Nierodzim. Ostatnie lata swego życia emerytowany oficjalista spędził u córki Pauliny, zamężnej z Adamem Sikorą, który w latach 1924-1936 był dzierżawcą dworu w Pstrążnej
w powiecie rybnickim. Jerzy Bobek odszedł do wieczności 29 lipca 1934 r. z powodu udaru mózgu. Został pochowany w pięknym rodzinnym grobowcu na cmentarzu ewangelickim w Ustroniu, u boku swej małżonki Janiny.

Ale to jeszcze nie koniec naszej historii o rodzinie Bobków. Otóż Rudolf Bobek, syn Janiny i Jerzego, ogłosił w „Pośle Ewangelickim”, iż od 1 stycznia 1924 r. przejął w dzierżawę cegielnię i tartak parowy Karola Kowali w Nierodzimiu (przy dzisiejszej ul. Harbutowickiej 9): Polecając się P. T. Publiczności, proszę o zaufanie przy zamówieniach cegły i materjału drewnianego do budowy. Zakupuję też okrąglak i przyjmuję takowy do rżnięcia według żądanych dymensyj. Wszystkie łaskawe zlecenia wykonam rzetelnie i po umiarkowanych cenach. Zachowała się informacja, iż Bobek darował cegłę między innymi na budowę „Prażakówki”. Dzierżawione przez niego cegielnia i tartak należały już wówczas do córki Karola Kowali – Heleny, zamężnej z Karolem Fryderykiem Wałachem. Wałachowie podczas okupacji współpracowali z okupantem, pod koniec wojny wyjechali do Niemiec, a cały ich majątek został znacjonalizowany. W ich domu osiedlono repatrianta ze wschodu Józefa Sajana, a zabudowania przemysłowe przyznano Odlewniczej Spółdzielni Pracy Metali Nieżelaznych im. 1 Maja. Nie wiemy jak potoczyły się dalsze losy Rudolfa Bobka. Niewykluczone, iż po okupacji również wyjechał z Polski, co tłumaczyć może opuszczony stan rodzinnego grobowca.

Obecnie Komora Cieszyńska znana jest głównie za sprawą opracowań historycznych, a fakt, iż ktoś był jej urzędnikiem, nie robi na nikim wrażenia. Jednakże w czasach Monarchii Austro-Węgierskiej było to stanowisko nader prestiżowe, wystawny grobowiec nie powinien więc dziwić. Obecnie, gdy historia rodziny Bobków przestała być anonimowa, mamy szansę  spojrzeć inaczej na ten wyjątkowy zabytek sepulkralny, godzien najwyższej ochrony i zachowania dla potomnych w przestrzeni publicznej Ustronia.

Alicja Michałek, Muzeum Ustrońskie

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści