
Przemijanie jest nieuniknione, ale to co zostaje po nas, może trwać wiecznie.
Khalil Gibran
Niestety po pięcioletniej walce z ciężką chorobą, przegrała w wieku 72 lat. Zmarła 2 lutego 2026 r. w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach. Życie napisało inny scenariusz niż każdy z nas mógł przewidywać i mieć nadzieję na ciąg dalszy pięknej egzystencji. To takie trudne do zrozumienia, a pytając dlaczego? Nie znajdziemy na to jednoznacznej, wytłumaczalnej odpowiedzi. Wiara nas uczy, iż na ziemi jesteśmy tylko przechodniami i nie ma co dyskutować ze Stwórcą. Jednak ból po stracie najbliższego człowieka popycha nas do pewnych rozważań oraz domniemanych komentarzy.
Śp. Wiesława Macura z domu Żółty urodziła się 4 października 1953 r. w Wiśle jako córka Tadeusza i Anny Rusz. Miała młodszego brata Zdzisława. W 1973 r. wstąpiła w związek małżeński z rodowitym ustroniakiem, Romanem Macurą, z którego urodziły się bliźniaczki – Ewa i Magdalena. P. Macurowie doczekali się dwóch wnuczek – Olanny i Amalii.
Od urodzenia mieszkała wraz z rodzicami na Kubalonce, na osiedlu dla pracowników tamtejszego Sanatorium, gdzie oboje rodzice pracowali. Edukację rozpoczęła w Szkole Podstawowej w Wiśle Głębcach. Lubiła bardzo sport, uprawiała narciarstwo biegowe, co na Kubalonce było oczywistością oraz siatkówkę, grając w reprezentacji szkoły. W 1965 r. przeprowadziła się z rodziną do Ustronia na Osiedle Cieszyńskie. Wówczas rozpoczęła dalszą naukę w Liceum Medycznym w Cieszynie, uzyskując w 1970 r. tytuł pielęgniarki dyplomowanej. Jej pierwszym miejscem pracy był Zakład Przyrodoleczniczy, tzw. „Borowiny” w Ustroniu, gdzie pracowała przez 5 lat. Następnie rozpoczęła pracę w Pogotowiu Ratunkowym w Wiśle na stanowisku pielęgniarki zabiegowej, a później pielęgniarki – dyspozytora. Tam przepracowała 25 lat. Wtedy podjęła decyzję o odejściu i postanowiła wesprzeć męża w pracach Biura Usług Turystycznych „Ustronianka”. Podjęła się organizacji wyżywienia w miejscach, dokąd kierowani byli klienci „Ustronianki”, tj. w Hiszpanii, Grecji, Włoszech i Chorwacji. Kiedy działalność Biura została zamknięta, razem z mężem zakupili dom w Hajduszoboszlo na Węgrzech, adaptując go na pensjonat, który ze względu na sentyment do miejsca pochodzenia nazwali „Ustronianką”. Pensjonat miał wielkie powodzenie i odwiedzały go dziesiątki turystów oraz kuracjuszy, w tym często z Ustronia. Wiesia, jako szefowa kuchni, przygotowywała smakowite posiłki.
Jej wielką pasją były książki, toteż stała się wierną czytelniczką ustrońskich bibliotek. Poza tym uwielbiała dobrą muzykę, zwłaszcza operetki. Często jeździła na spektakle do teatrów na Śląsku, do Ostrawy, Brna czy Wiednia. Z czasem połknęła również bakcyla podróży, które stały się jej kolejną pasją. W podróżowaniu stała się wierną towarzyszką męża i razem wędrowali po różnych zakamarkach świata. Można powiedzieć, iż zwiedzili prawie cały świat. Najdłuższą, bo trwającą 117 dni, była podróż dookoła świata w 2023 r. z okazji „Złotych Godów” czyli 50. lecia pożycia małżeńskiego. Snuła jeszcze dalsze plany na jesień życia, lecz brutalnie zweryfikowała je okrutna choroba.
Ta pracowita, uczynna, życzliwa i obowiązkowa kobieta z klasą bardzo cieszyła się wnuczkami – Olanką i Amalią, z którymi miała świetny kontakt. Dla nich nie była babcią, ale „Mycusiem” (Króliczkiem). Radością i dumą napawały ją sukcesy zawodowe córek, Magdy jako pedagoga dzieci niepełnosprawnych w Ośrodku w Ustroniu Nierodzimiu oraz
Ewy w karierze naukowej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Ostatnim miejscem zamieszkania zmarłej stała się Cisownica, leżąca na granicy z Ustroniem, należąca do gminy Goleszów.
Uroczystość żałobna odbyła się 6 lutego 2026 r. w kościele ewangelicko-augsburskim Ap. Jakuba Starszego w Ustroniu, którą prowadził proboszcz, Dariusz Lerch. Uświetniona została występem Chóru Ewangelickiego pod dyrekcją Marii Cieślar. Ustroniacy tłumnie odprowadzili swoją krajankę na miejscowy cmentarz ewangelicki, aby oddać ostatni hołd jej pamięci. Wśród nich była najbliższa rodzina, znajomi, przyjaciele i wielu gości korzystających ze wspaniałych turnusów turystyczno-wczasowych u P. Macurów. Urna spoczęła w grobie rodzinnym. Przemijanie wpisane jest w przebieg naszego życia, ale to co pozostawiła po sobie Wiesia, będzie z pewnością trwało wiecznie w naszej wdzięcznej pamięci. Niechaj ustrońska ziemia cieszyńskiej małej ojczyzny przygarnie ją do swojej czeluści i da jej wieczne, spokojne odpoczywanie, a okoliczne drzewa beskidzkich groni w swym poszumie dodają tony znanych arii operetkowych, będących ulubioną i ważną częścią jej ziemskiej wędrówki.
Elżbieta Sikora

