0.1 C
Ustroń
sobota, 14 lutego, 2026

Józef Halama – jedyny pochowany w Ustroniu

Józef Halama

O Józefie Halamie wiemy niewiele, głównie z relacji jego siostry Heleny Makuli, zarejestrowanej kamerą w 1994 r. Gdy rozpoczęła się okupacja, miał 19 lat, właśnie
ukończył cieszyńskie gimnazjum i wybierał się na studia wyższe. Początkiem września 1939 r. wyruszył ze studentami, by dołączyć do polskiego wojska, nie mieli jednak broni. Powrócił do Ustronia ranny, a gdy doszedł do zdrowia, wraz z przedwojennym harcmistrzem Alojzym Kłapsią zajmował się ścinaniem dębów na Czantorii. Jego starszy o 6 lat brat Rudolf zginął w 1941 r. w obozie w Dachau. Jak wspominała Helena Makula, w czasie poprzedzającym 9 listopada 1944 r. Józef został skierowany przez Arbeitsamt do pracy w trzynieckiej hucie, nocując w jednej z tamtejszych kolonii robotniczych. Tego tragicznego poranka hitlerowscy oprawcy poszukiwali go najpierw w rodzinnym domu w Ustroniu przy obecnej ul. Ogrodowej. Wówczas jedna z sióstr, z obawy o życie ojca i matki, która urodziła 12 dzieci, przyznała, iż Józef pracuje w Trzyńcu, gdzie natychmiast pojechali. Przemierzając hale hutnicze pytali wszystkich o nazwisko, nie mówiąc jednak nikomu, kogo szukają: „Bogu ducha winny jak powiedział Halama, to go zaraz łapli i na dworzec. Tam jedni mówili – znowu mają partyzanta, drudzy mówili – to ni ma partyzant, widzicie jakie ma czyste buty” – wspominała Helena Makula. Tego dnia pojmano jeszcze dwóch partyzantów z terenów Lesznej. Następnie siedmiu niemieckich funkcjonariuszy doprowadziło Halamę wraz z dwoma wspomnianymi mężczyznami na cmentarz „Na Górce” w Lesznej Górnej. Tam cały dzień ich torturowano, natomiast pod wieczór polecono wykopać dół. Gdy tego dokonali, zabito pierwszego strzałem w tył głowy, a pozostali musieli ciągnąć jego ciało, aby złożyć je w dole. W ten sam sposób rozstrzelano i wrzucono do dołu następnego pojmanego, zaś trzeciego zamordowano już nad dołem, aby oprawcy nie musieli go ciągnąć. Tak zakończyło się młode życie Józefa Halamy. Jednak to jeszcze nie koniec jego historii.

Pomnik ofiar I wojny światowej, poświęcony na cmentarzu katolickim w 1931 r. W tle widok na zachód. Za płotem, którego murowana podstawa zachowała się do dziś, stoją obecnie garaże oraz bloki Osiedla Centrum.

Aby ją sfinalizować, musimy przenieść się chwilowo do międzywojennego Ustronia. To tutaj w 1931 r. wzniesiono na cmentarzu katolickim imponujący pomnik, wieńczący mogiłę ofiar wojny światowej 1914-1918. Jego istnienie poświadcza najprawdopodobniej jedyne zachowane zdjęcie, wykonane w zakładzie fotograficznym „Elios” przez mistrza Józefa Skorę. Fotografia przywołuje niezwykły, nieznany współczesnym klimat przedwojennego cmentarza, pełnego wartościowych artystycznie, majestatycznych nagrobków oraz wzbudzających nostalgię drzew i krzewów. Obelisk wieńczył symbol dwóch skrzyżowanych karabinów w laurowym wieńcu, a jego wykonawcą był skoczowski zakład braci Schanzerów. Umieszczono na nim nazwiska pięciu osób wraz z miejscami ich pochodzenia. Oto wykaz: Konstantyn Koziak – Tuwlóza pow. Borszczów, Iwan Petruniak – Nowa Wieś, pow. Drohobycz (oboje z terenów obecnej Ukrainy, miejscowości Tuwlóza nie zidentyfikowaliśmy), Mathias Woltseger – Górna Austria, Arturo Venzo – Kastelnuowo, Tyrol północny, Josef Herman – Erdőhát, Zala, Węgry. Możemy dziś domniemywać, iż osoby te trafiły ranne do któregoś z ustrońskich szpitalików i tutaj zmarły. Fenomenem pozostaje fakt, iż w czasach II Rzeczpospolitej ustroniacy wyszli z inicjatywą upamiętnienia cesarsko-królewskich żołnierzy, co świadczy o sentymencie do „nieboszczki Austrii”. Uroczystość poświęcenia pomnika opisała Gwiazdka Cieszyńska w numerze 90 z 1931 r. Dowiadujemy się z niej, iż aktu tego dokonano 1 listopada 1931 r. z inicjatywy tutejszej Grupy Związku Inwalidów Wojennych (z prezesem Janem Cholewą), a także dzięki ofiarności społeczeństwa Ustronia. Poświęcenia dokonał ks. proboszcz Józef Kupka, obecny był oddział Straży Granicznej, a wzniosłą oprawę muzyczną zapewniła miejscowa orkiestra obywatelska. Pomnik ten przetrwał prawdopodobnie do 1945 r. Jak zakłada po dokonaniu analizy przestrzennej Mikołaj Haratyk, dokładnie w jego miejscu znajduje się dziś zbiorowa mogiła partyzantów i cywilów. I to dzięki Mikołajowi uświadomiliśmy sobie, że to właśnie w nim spoczywa zamordowany 9 listopada 1944 r. Józef Halama. Przedstawię teraz Czytelnikom, jak do tego doszło.

Jak wspominała Helena Makula, matka Józefa Halamy oznaczyła pierwotne miejsce złożenia jego ciała w Lesznej, sadząc tam gruszpónek, czyli bukszpan. Po zakończeniu okupacji ciała Józefa oraz dwóch partyzantów zostały ekshumowane, a, jak to było wówczas praktykowane, musieli wykopać je gołymi rękami aresztowani uprzednio Niemcy. Następnie w Lesznej odbył się pogrzeb towarzyszy ostatniej drogi Halamy. Zanim rozpoczęło się wojenne piekło, jeden z nich miał zostać księdzem, a drugi planował wesele, dlatego też za jedną trumną szło sześć drużek w białych sukniach, za drugą zaś sześć drużek w sukniach cieszyńskich. Rangę uroczystości podkreśliły salwy honorowe. W pogrzebie uczestniczyła również rodzina Halamów, a delegacja z Lesznej zrewanżowała się obecnością na ustrońskiej uroczystości. Józefa przywieziono do Ustronia w trumnie w upalny majowy dzień. Ze względu na pogodę doczesnych szczątek nie wnoszono już do kościoła, tylko od  razu pochowano w nowym, zbiorowym grobie, zaaranżowanym na miejscu zlikwidowanego pomnika ofiar I wojny światowej. Wszystko odbyło się z należytymi honorami, przy salwach z karabinów. Początkowo tarasowy nagrobek pod koniec lat 90. zamieniono na granitowy, zwieńczony pięcioma krzyżami. Ciekawe jest jednak to, iż zarówno na pierwszym jak i drugim nagrobku początkowo jako data śmierci Halamy widniał 5 lutego 1944 r. Dopiero przy wymianie napisów na płytach pomnika zmieniono ją na 9 listopada 1944 r., co stanowi dla nas zagadkę do rozwiązania.

Fragment zbiorowej mogiły partyzantów i cywilów na cmentarzu katolickim, w której pochowany jest Józef Halama. Dawniej w tym miejscu znajdował się pomnik ofiar I wojny światowej.

Należy jeszcze wspomnieć o pozostałych osobach – członkach ruchu oporu rozstrzelanych przez okupanta oraz pochowanych w zbiorowej mogile partyzantów i cywilów na cmentarzu katolickim w Ustroniu. Rudolf Szubert i Jan Cichy zginęli 29 września 1944 r. w starciu z niemieckim patrolem wojskowym w „Logrze”, czyli u zbiegu dzisiejszych ulic Partyzantów i Jelenica. Rudolf – pseud. „Meteor”, był synem Stefanii i Tomasza Szubertów z Wielkiego Domu, rozstrzelanych 9 listopada 1944 r. w parku tuż za Hotelem Kuracyjnym. Cała rodzina Szubertów aktywnie angażowała się w pomoc oddziałom leśnym, a okupację przeżyła tylko Anna Szubertówna (pm. Michalak), o czym pisałam już kilkakrotnie w rubryce Dawny Ustroń. Dwa dni przed rozstrzelaniem Szuberta i Cichego, 27 września 1944 r., niemieccy oprawcy pozbawili życia robotnika leśnego Jana Pawlitko oraz jego o 19 lat młodszą siostrę Annę, pm. Korzeniowską. Oboje mieszkali na Polanie, w pobliżu góry Skalica, niosąc pomoc tamtejszym partyzantom. Jak podaje Józef Pilch, w dniu śmierci gestapo przeprowadziło w domu Pawlitki szczegółową rewizję, po której dotkliwie go pobito, a następnie wraz z siostrą rozstrzelano na wale wiślanym. Tuż przed egzekucją rodzeństwo widział Józef Fiedor, jeden z zasłużonych ustrońskich kuźników, będący wówczas dzieckiem. Przytoczę tu jego relację: „Niewiele wcześniej przed listopadową tragedią szedłem z mamą do miasta. Tam, gdzie tory kolejowe i ława na rzece, przy dzisiejszej Alei Legionów, spotkaliśmy dwóch niemieckich policjantów, którzy prowadzili kobietę i mężczyznę. Ich widok wywarł na nas ogromne wrażenie, ponieważ przeczuwaliśmy, że idą w swoją ostatnią drogę. Rozstrzelano ich na wale wiślańskim. Niedaleko wybudował się później Jenkner i wiodła droga do gazdy Jurczoka. Gdy było już po wszystkim, policjanci poszli do Józefa Jurczoka, który miał wóz i konie i on później te ciała na wóz ładował, a w tej kobiecie się jeszcze tliło życie”. Początkowo ciała Szuberta i Cichego oraz rodzeństwa Pawlitko były zakopane przez Niemców w dołach na terenie cmentarza katolickiego. Dopiero w 1945 r. trafiły do zbiorowej mogiły, a dołączył do nich Józef Halama.

Alicja Michałek,
Mikołaj Haratyk

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści