0.1 C
Ustroń
sobota, 24 stycznia, 2026

Nie referujmy wyroków

– Nie powinniśmy z Radą Miasta rywalizować i nie powinniśmy tracić czasu na spory personalne. Szkoda i czasu, i energii, bo jesteśmy tutaj, w samorządzie po to, by rozwijać nasz ukochany Ustroń. Eskalowanie sporów bez dialogu nikomu nie służy – powiedział burmistrz Ustronia Paweł Sztefek, nawiązując do ostatniej sesji Rady Miasta Ustroń i uchwały intencyjnej podjętej przez radnych. Odniósł się także do protestu mieszkańców przeciw wygaszeniu Przedszkola nr 5 w Ustroniu Lipowcu i do bezpieczeństwa na DW941.

– Rozumiem, że Rada podejmuje różne uchwały, także intencyjne. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że wiele spraw toczy się teraz w różnych instytucjach i dopóki nie będzie jasnych komunikatów, postanowień, wyroków, jakkolwiek by to nazwać, nie należy przyjmować ostatecznych stanowisk.

Nie chcę wchodzić w spory, tu jest potrzebny czas i cierpliwość. Powinniśmy z Radą łączyć swoje siły w celu rozwijania i wzmacniania naszego miasta i naszych mieszkańców. Skupmy się na tym, co obiecaliśmy, co chcemy jeszcze przez te 3,5 roku kadencji zrobić. Bo wiele rzeczy już nam się udało wspólnie zrobić z Radą. Nie zawsze ta współpraca jest taka jakbyśmy sobie życzyli zarówno ze strony Rady, jak i zapewne z mojej strony, ale przypominam, że jesteśmy tutaj przede wszystkim dla mieszkańców, a nie dla prywatnych sporów. Skupmy się więc na tym, co powinniśmy robić, jak to miasto powinno wyglądać. Nie patrzmy się na spory osobowe, bo to naprawdę nigdzie nas nie zaprowadzi. To może wykoleić i burmistrza, i Radę. Powtarzam to po raz kolejny, moje drzwi do gabinetu są zawsze otwarte.

Przedszkole ważne dla Lipowca

– Rozmawiałem z mieszkańcami Lipowca w maju na zebraniu oraz gościłem przedstawicieli przedszkola i rodziców końcem października. Mówiłem o planach, jakie mamy w stosunku do tzw. starego przedszkola. Wiemy jak wygląda obecnie demografia, procesy są miażdżące dla wszystkich, nie tylko dla Ustronia, ale również dla gmin w całej w Polsce. Przedstawiałem temat i wyjaśniałem, że za niedługo trzeba będzie przenieść wszystkie
dzieciaki ze starego przedszkola do nowego, gdy w końcu w całości oddamy je do użytku. Oddziały przedszkolne w SP5 są już całkowicie wyremontowane – nowoczesne, pachnące, funkcjonalne – i mogą się tam spokojnie przenosić kolejne grupy dzieci. Nie oznacza to, że budynek starego przedszkola zniknie z przestrzeni dzielnicy. On pozostanie dalej miejski, dalej będzie służył mieszkańcom.

Wiem, że pani dyrektor z Szkoły Podstawowej nr 5 marzyłyby się w nim zajęcia pozalekcyjne i warsztaty z „Prażakówki”. W budynku mogliby spotykać się również seniorzy, tworząc swój własny dzielnicowy klub seniora. Powstałoby centrum społeczno-kulturalne, atrakcyjna przestrzeń dla różnych inicjatyw, aktywności, służąca integracji mieszkańców. Zapewniam, że po przejściu dzieciaków do szkoły budynek nie zostanie nikomu oddany, sprzedany, nie grozi mu też wyburzenie. Miasto na pewno się go nie pozbędzie, bo jest nam potrzebny. Czy będzie opór społeczny czy współpraca, czy burmistrzem będzie Sztefek czy ktoś inny, za niedługo okaże się, że nie możemy utrzymywać dwóch przedszkoli koło siebie, bo to byłaby niegospodarność.

Reorganizacja procesów oświatowych to jedno z najpoważniejszych wyzwań, jakie czeka nas w nieodległej przeszłości. Dzieci jest coraz mniej i nie możemy utrzymywać budynków  dla kilkorga przedszkolaków. To nie jest korzystne również dla dzieci, które w przedszkolu mają się uspołeczniać, integrować, rozwijać, a nie izolować w małej grupie w przestrzeni oderwanej od reszty społeczności.

Temat ten omawiałem na naradzie z dyrektorami wszystkich placówek, którzy na te sprawy patrzą z innego punktu widzenia niż burmistrz. Ostateczną decyzję, co robimy na kolejny rok szkolny, podejmiemy na początku przyszłego roku. Chcę mieć pełny obraz, nie tylko wpisany w tabelki, przekazywany przez mieszkańców, ale też ludzi pracujących w oświacie, specjalistów i tych, którym leży na sercu to, co się będzie działo w Lipowcu.

Rozmowy o bezpieczeństwie

– Pamiętamy wypadek z 18 listopada, w którym zginęła młoda dziewczyna. Druga w ciężkim stanie trafiła do szpitala, w którym przeszła skomplikowane operacje i zabiegi. Obecnie jest już w domu, trwa zbiórka pieniędzy na jej trudną i kosztowną rehabilitację. Zaraz po tym wypadku przeprowadziłem wizję lokalną z przedstawicielami Policji i Zarządu Dróg Wojewódzkich. Postanowiliśmy przyjrzeć się po raz kolejny miejscom, gdzie najczęściej dochodzi do wypadków i kolizji. Zastanowić się, co dalej? Czy utrzymywać te dojazdy z mniej uczęszczanych dróg? Czy kierować ruch na skrzyżowania z sygnalizacją? Nie chcemy odcinać mieszkańców od przejazdów i przejść przez drogę wojewódzką, ale życie ludzkie jest bezcenne. Wspólnie z Policją i ZDW szukamy nowych rozwiązań, o czym będę na bieżąco informował.

Spisała: Monika Niemiec

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści