34.6 C
Ustroń
wtorek, 4 sierpnia, 2026

Zauroczeni Ci Stela i nie Stela

Kwestia tożsamości Mai i Szymona była tylko punktem wyjścia do rozważań o naszym miejscu na Ziemi. Fot. L. Szkaradnik

Pijalnia wód wraz z tężnią na Zawodziu są niewątpliwą atrakcją uzdrowiskową naszego miasta, które wzbogacają jego możliwości lecznicze i dodają mu splendoru. Czasem w jej przeszklonym wnętrzu urządzane są spotkania artystyczne, a jedno z nich miało miejsce 23 lipca. Pod wieczór scenę opanował mistrz wielu sztuk Szymon Pilch z żoną Mają Majewską. Wydarzenie jako „Gawędę stela” urządzono w ramach cyklicznego „Lata z Lokalsami 3.0”, organizowanego przez Miejski Dom Kultury „Prażakówka”.

Nieco wcześniej przygotowano leżaki z zachęcającymi hasłami „Dychnij se” i „Kaj pójdziesz, jak padze”, co harmonizowało z deszczową aurą tego dnia. Niewielką grupę wczasowiczów i kilku ustroniaków powitała dyrektor MDK „Prażakówka” Karolina Fojcik-Pustelnik, a następnie oczarowali przybyłych artyści powszechnie znani na ziemi cieszyńskiej. Na początek Szymon zapytał obecnych kto jest stela, a kto nie stela i okazało się że zdecydowana większość to byli kuracjusze. Z kolei on przyznał, że różnie można określić jego przynależność do tej ziemi, bo ma ojca z Brennej, matkę z Sosnowca, a żonę z Katowic. Wiadomo też, że był związany z Ustroniem, bo tutaj mieszkał i chodził do szkoły.

Maja, która prowadzi gawędy okraszone muzyką oraz warsztaty rękodzielnicze, grając na gitarze klasycznej przypomniała szlagier Haliny Frąckowiak „Bądź gotowy dziś do drogi”,
a Szymon poprowadził obecnych drogą znanych tym stela legend. Rozpoczął od gawędy o Białej i Czarnej Wisełce, które były córkami Beskida i Borany, potem o śpiących rycerzach w
Czantorii, lecz wszystko przedstawiał, jak na wielkiego artystę przystało, malowniczo i sugestywnie. Słuchałam miejscowych opowieści w różnym wykonaniu już wielokrotnie, ale nie spodziewałam się, że jego fantastyczna narracja tak niezwykle działa na wyobraźnię. A on jak demiurg na tej niewielkiej scenie snuł jedną gadkę za drugą, a to o starym Niedobie, który po wyrosłym mu aż do nieba grochu, wyruszył tam w podróż, by przekonać się jak to królestwo niebieskie wygląda, a to o biednym kowalu, który podkuwał konie naszym rycerzom. Maja z kolei opowiadała historię o bogatej pannie i biednym flisaku i zaśpiewała o ich trudnej, niespełnionej miłości. Przypomniała też rady jak dawniej można było ziołami lub innymi tajemnymi sposobami pozyskać miłość ukochanej osoby.

Zasłuchani w jedną gadkę za drugą. Fot. L. Szkaradnik

Minęła godzina i wieczór już otulił szklaną pijalnię, ale wszyscy nadal czekali na dalsze czarowne opowieści, bo były znakomicie przedstawiane przez artystyczny duet, więc niespieszno było wychodzić. Po ponadgodzinnym widowisku mistrz sceny zakończył, popularnym niegdyś finałem bajek opowiadanych dzieciom: „Dwie dziurki w nosie i skończyło się”. Ten znakomity gawędziarz i mistrz opowieści często występuje wraz z żoną również w sąsiednich miejscowościach, więc z pewnością będzie okazja, by znów ich podziwiać w innej odsłonie.

Lidia Szkaradnik

https://www.facebook.com/share/p/1E8Ka2gK5p/

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści