DRODZY MIESZKAŃCY
W ostatnim numerze Gazety Ustrońskiej ukazała się odpowiedź na mojego posta, którego umieściłem na facebooku dotyczącego powodów zwolnienia 3 pracowników urzędu. Ponieważ obiecałem Państwu aktywną komunikację zamiast czekania aż prawda obroni się sama – poniżej kilka spostrzeżeń wobec oświadczenia Związku.
Dziękuję tym, którzy znają sprawę nieco bliżej i w ostatnich dniach sugerowali, że byłoby wskazane wypowiedzieć się w sprawie.
1. Jeszcze niedawno, zwolnieni związkowcy twierdzili, że ich związek powstał w poprzedniej kadencji. Dlatego w moim poście napisałem wprost, że to kłamstwo. W oświadczeniu z poniedziałku związkowcy już nie zaprzeczyli. Wniosek?
2. Zarzuty dużych kosztów wynikających ze zwolnienia tych pracowników? Przewrotnie i zaskakująco urząd na tym skorzysta. Po zwolnieniu trzech osób, pozostałe osoby same złożyły wypowiedzenia – dzisiaj w miejsce 6-osobowego wydziału, w którym dopuszczano się nieprawidłowości – pracuje jedna osoba, która póki co doskonale radzi sobie z wszystkimi obowiązkami i nie ma mowy o podglądaniu współpracowników. Koszt utrzymania 6 osób wynosił ok 1 mln zł. rocznie. Obecnie koszt zatrudnienia to koszt wypłaty jednej osoby plus wypłacane, comiesięczne pensje zwolnionych pracowników zgodnie z tymczasową decyzją sądu.
3. W naszym urzędzie jest tylko jeden związek. Dokładnie ten, którego założyciele stracili pracę w skutek nieprawidłowości. Wynika z tego, że inni pracownicy nie czują obawy i potrzeby zakładania związku.
4. Umniejszanie analizie, którą przeprowadzono na początku kadencji (a która to analiza wykazała szereg nieprawidłowości) to kwestia, która była do przewidzenia. Jednak warto zwrócić uwagę, że jakkolwiek zwolnione osoby nie krytykowałyby analizy – 150 zaleceń z niej wynikających nie wzięło się znikąd.
5. Pytanie postawione w oświadczeniu – dlaczego analizy (zwanej nie wiem dlaczego audytem) nie przeprowadził organ państwowy? Odpowiem pytaniem – a jaki organ lub jaka instytucja miałaby to zrobić?
6. Sprawa podglądania monitorów pracowników urzędu. Tłumaczenie, że było to robione zgodnie z procedura to kłamstwo. Pracownik urzędu powinien otrzymać komunikat w momencie, gdy jego komputer jest monitorowany. Może wówczas wyłączyć dane wrażliwe nad którymi akurat pracuje. Niestety takie komunikaty nie pojawiały się, a podglądający mógł oglądać proces naliczania wynagrodzeń dla dowolnego urzędnika czy dane mieszkańców.
7. Co ciekawe, nie wszystkie komputery w urzędzie były w sieci umożliwiającej podglądanie ich ekranów. Kilka komputerów było bezpiecznych. Czyje to komputery? Ano osób, które pracowały w wydziale administracji elektronicznej.
8. Big Brother wobec mieszkańców. Tłumaczenie, że nic złego się nie stało, bo żaden mieszkaniec nie zgłosił sprawy jest skrajnie absurdalne. Jak mieszkańcy mieli cokolwiek zgłaszać, jak nie wiedzieli, że ktoś nagrywa ich prywatne przestrzenie? Właśnie tak postrzegam rolę Burmistrza, że dowiedziawszy się o tym – zareagowałem angażując firmę zewnętrzną w celu wyeliminowania tego procederu. Jak pisałem – zostało to załatwione w bardzo szybkim czasie.
9. Zarzut, że nie spotykam się ze związkiem zawodowym? W momencie sporu sądowego z osobami zwolnionymi z pracy nie powinienem się spotykać. Wszędzie tam, gdzie jest to wymagane przepisami prawa, pracodawca podejmuje decyzje zgodnie z tymi przepisami. Jeśli natomiast spotkanie zorganizowane byłoby bez udziału tych osób – to zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami – chętnie porozmawiam z pozostałymi pracownikami.
10. O pozostałych kwestiach chętnie opowiem po zakończonym postępowaniu sądowym. A tymczasem czekając na rozstrzygnięcie sądowe – dziękuję za Wasze wsparcie.
Startowałem w wyborach z obietnicą zakończenia zastanych, prawie 30-letnich zależności i układów. Ich likwidacja budzi opór niektórych osób, ale za dużo serca, czasu i pracy włożyliśmy, by Ustroń zmieniał się na lepsze, by teraz się zatrzymać. Dlatego #NoweOtwarcie.

