0.1 C
Ustroń
sobota, 14 lutego, 2026

Wspomnienie o Czesiu Górce

Śmierć nie jest zła, tylko jej czas bywa niewłaściwy. Seneka

To był dla mnie prawdziwy szok, kiedy prezes Towarzystwa Miłośników Ustronia, Bożena Kubień, zadzwoniła do mnie z informacją, iż na tablicy ogłoszeń wisi klepsydra Czesława Feliksa Górki, z którym jeszcze pięć dni temu rozmawiała jako autorem wspaniałego artykułu pt. „Żywe wspomnienia o Wielkim Domu”, napisanym przez niego do 28 tomu „Pamiętnika Ustrońskiego”, czekającego na swoją promocję pod koniec stycznia 2026 r. Nasze nogi stały się jak z waty, bowiem dwa tygodnie wcześniej pożegnaliśmy długoletnią autorkę, śp. Halinę Żelińską-Mikę. Czesław GÓRKA urodził się 3 kwietnia 1954 r. w Ustroniu jako najmłodszy syn Feliksa i Heleny z domu Dziadek. Zmarł w Szpitalu Śląskim w Cieszynie 11 grudnia 2025 r. po nagłej, ciężkiej chorobie. Miał starszą siostrę Marię, która odeszła w 2014 r. oraz nieżyjącego od 23 lat brata Józefa. W 1975 r. ożenił się z Elżbietą Kozieł, którą nazywał pieszczotliwie Ewunią. Z tego związku urodzili się dwaj synowie, Aleksander i Adam. Doczekali się czworga wnucząt – Jakuba, Zuzanny, Hanny i Mikołaja. Jak na ironię losu, nie było im dane dożyć 50. lecia pożycia małżeńskiego, tzw. „Złotych Godów”, przypadających na dzień 27 grudnia 2025 r.

Kiedy Czesiu był dzieckiem, mieszkał wraz z rodziną w istniejącym do dziś Wielkim Domu przy ul. 3 Maja. Dlatego razem ze mną uczęszczał do tej samej klasy w najbliższej, wybudowanej w latach 60. XX wieku, Szkole Podstawowej nr 1 im. Franciszka Szewczaka. Dalszą edukację kontynuował w pobliskim Technikum Mechanicznym. Ukończył także ustrońskie Ognisko Muzyczne w klasie akordeonu, następnie Państwową Szkołę Muzyczną I st. w Cieszynie w klasie fletu. W stolicy powiatu zamieszkiwał w latach późniejszych przez ćwierć wieku, a od 2002 r. razem z najbliższymi w domu, który sam zbudował metodą „cegła po cegle” w Ustroniu Hermanicach przy ul. Brzoskwiniowej.

Karierę zawodową jako technik – mechanik rozpoczął w goleszowskiej filii Cieszyńskiej Fabryki Narzędzi „Celma”, będąc mistrzem zmianowym na wydziale szlifierek. Tam pracował tylko kilka lat, aby potem zostać dyrektorem w Cieszyńskich Zakładach Przetwórczych „Las”. Ponieważ miał bystry, wszechstronny umysł, postanowił założyć własną działalność gospodarczą, świadcząc, jako ekspert, usługi licznym zakładom branży spożywczej. Prowadził szkolenia, jak również tworzył projekty technologiczne i robił potrzebne analizy. Miał spolegliwy charakter,był oddany wszelkim działaniom, realizując je bardzo rzetelnie.

Jego wielką pasją było lotnictwo i modelarstwo. Niestety ze względu na stan zdrowia nie ukończył Wyższej Szkoły Lotniczej w Dęblinie. Tą tematyką jednak udało mu się zarazić całą rodzinę. Uwielbiał majsterkowanie, więc będąc perfekcjonistą, wyszkolił się w wielu dziedzinach. Jako dusza również artystyczna, potrafił zająć się elektryką, ułożyć kafelki czy murować. Tym wyzwaniom w praktyce zawsze podołał, a w momentach kiedy czegoś nie wiedział, uparcie do końca szukał stosownych informacji w różnych źródłach, aby sprostać każdemu zadaniu. Hobbistycznie pracował nad modelami latających samolotów i szybowców. Należy żałować, iż część z nich pozostała niedokończona.

Czesław zostanie zapamiętany jako człowiek prawy, życzliwy, każdemu pomocny, cierpliwy, ciepły, nie tylko dla bliskich, ale i obcych ludzi. Mądrze rozważał naszą polską sytuację polityczną, żywo się nią interesując. Jego mottem były jakże piękne słowa: „Jeśli warto coś robić, to warto to robić dobrze”.

Uroczystość żałobna, którą prowadziła mistrzyni pogrzebów świeckich, mediator sądowy, Beata Branc – Gorgosz, na życzenie bohatera wspomnienia w gwarze cieszyńskiej, odbyła się 17 grudnia 2025 r. w kaplicy na cmentarzu komunalnym, na którym spoczęły prochy zmarłego w obecności licznej rzeszy uczestników – członków rodziny, sąsiadów, znajomych, przyjaciół i współpracowników, chcących oddać ostatni hołd jego pamięci. Być może śmierć nie jest zła, gdyż kończą się wszelkie egzystencjalne problemy, ale w przypadku Czesława Górki z pewnością jej czas jest niewłaściwy. Takie dobre osoby jak on powinny jeszcze długo stanowić żywy przykład jak żyć w naszej trudnej, niepewnej rzeczywistości i być drogowskazem nie tylko dla rówieśników, ale i następnych pokoleń. Niech jego ukochana mała ojczyzna da mu wieczny odpoczynek, a ustrońska ziemia lekką mu będzie. Niechaj nasze lasy Równicy i Czantorii szumią nad mogiłą rodzime, regionalne pieśniczki, bowiem gwara cieszyńska była mu bardzo droga i bliska.

Elżbieta Sikora

 

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści