9.9 C
Ustroń
środa, 28 października, 2026

Smutna wojenna historia w muzealnych murach

Młody i szczęśliwy Józef Bukowczan wraz z małżonką Marią zd. Machanek.
Tylne wyjście oraz schody na wschodniej fasadzie obecnego Muzeum, po których od ponad pół wieku nie ma już nawet śladu.

Dziś przyszła kolej na romantyczną a zarazem smutną historię, o jakie często pytają Czytelnicy. A w jej tle, jak przystało na rok jubileuszowy, kolejna z tajemnic historycznego budynku naszego Muzeum. Prezentowane zdjęcie zostało bowiem wykonane na nieistniejących już schodach na jego wschodniej fasadzie. Para zakochanych to Józef Bukowczan oraz jego żona Maria zd. Machanek. On był majstrem w Kuźni i pochodził z Gojów, ona – jedną z czterech córek Marii i Alojzego Machanków. Alojzy pełnił funkcję nadgajowego (oberhegra) w arcyksiążęcej gajówce na Poniwcu, stojącej ongiś nieopodal źródełka przy obecnej ul. Akacjowej. Oprócz córek miał jeszcze trzech synów, z których najstarszy – Hubert został pierwszym burmistrzem w okupowanym Ustroniu oraz naczelnym aktywistą NSDAP, Karol – przywódcą NSDAP w Wiśle, zaś Albert – szefem tejże partii w Cisownicy i Kozakowicach. Nie wiem dokładnie kiedy młodzi Bukowczanowie wzięli ślub i zamieszkali w budynku obecnego Muzeum. Podczas okupacji na gmachu tym łopotała flaga ze swastyką, piętro objął w posiadanie Franciszek Moskała – prawa ręka Huberta Machanka, do Bukowczanów należała południowa część parteru pozostała po biurach hutniczych, natomiast dawne mieszkanie hutmistrzów w okresie międzywojennym oraz podczas II wojny zajmowała rodzina Prokeschów. Podejmowali oni na wystawnych przyjęciach miejscowych hitlerowskich działaczy partyjnych, co zostało uwiecznione na dość licznych fotografiach. Maria i Józef Bukowczanowie byli kochającym się małżeństwem, które doczekało się dwójki dzieci. Rozdzieliły ich jednak okupacyjne realia. Tuż przed końcem wojny Maria spakowała niewielki bagaż, a dla męża zostawiła na stole obiad oraz list z informacją, iż ze względu na hitlerowską działalność swych braci, która będzie bardzo surowo osądzona, nie ma już w Ustroniu dla niej miejsca, w związku z czym ewakuuje się wraz z niemieckim wojskiem. Zapamiętano Marię, jak podążała pieszo w stronę Cieszyna, wioząc dzieci, umieszczone na pierzynkach na niewielkim wózku (rafioczku) o drewnianych kołach. Dotarła do Austrii, a ostatecznie – podobnie jak jej bracia – do Niemiec Zachodnich. Jak nietrudno sobie wyobrazić, rozpacz Józefa była bezkresna. Ostatecznie rodzina Bukowczanów opuściła gmach obecnego Muzeum w 1948 r., a na ich miejsce wprowadzili się Peroutkowie. Jan „Haker” Podżorski wspominał, iż Józef unieważnił małżeństwo i ożenił się ponownie z Marią Troszok, z którą miał jeszcze czwórkę potomstwa. A teraz kilka słów o miejscu wykonania zdjęcia. Tylne wyjście na wschodniej fasadzie Muzeum prowadziło z mieszkania hutmistrzów (a później kolejno Prokeschów i Lupinków) prosto do ogrodu, ale można było do niego dotrzeć także wąską sienią od strony Bukowczanów. Ogród był przestrzenią zamkniętą, w której mieściły się stare i dobre odmiany krzewów i drzew owocowych oraz wyndzok. Od północy jego przestrzeń zamykała przewiązka łącząca obiekt główny z dawną oficyną, w której później urządzono pralnię i łaźnię dla mieszkańców, a obecnie mieści się w niej zrekonstruowana kuźnia wiejska. Natomiast schody, na których siedzą szczęśliwi Bukowczanowie, zostały wraz z tylnym wejściem zlikwidowane podczas adaptacji budynku na sale szkolne sąsiedniego Technikum Kuźniczego. Szczegóły uzyskałam od nieżyjącego już Jana „Hakera” Podżorskiego, który, jak często wspominał, będąc młodym chłopakiem z zainteresowaniem obserwował przez płot życie nowożeńców w pohutniczym ogrodzie. Bardzo dziękuję również Józefowi Janowi Sikorze za podzielenie się opowieścią swej matki Heleny. Dawni mieszkańcy Muzeum są nam szczególnie bliscy, a w dawnych pomieszczeniach Bukowczanów mieści się dziś nasza pracownia etnograficzna.

Alicja Michałek,
Muzeum Ustrońskie

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Zobacz również

Ostatnie artykuły

Przejdź do treści