POCZĄTKI KOLEI W USTRONIU (CZĘŚĆ 4)

Jak już wspominałam w pierwszym odcinku tego cyklu, kolej dotarła do Ustronia 18 grudnia 1888 r., a na wybór lokalizacji stacji wpłynęła potrzeba transportu surowców do Arcyksiążęcego Zakładu Budowy Maszyn (czyli późniejszej Kuźni) oraz ekspedycji gotowych, nierzadko kolosalnych wyrobów. Już niedługo po otwarciu stacji uruchomiono normalnotorową bocznicę kolejową, biegnącą do głównej bramy wjazdowej zakładu. Z zestawienia z 1895 r. dowiadujemy się, iż Zakład Budowy Maszyn dysponował już wówczas 732 m torów fabrycznych, 3 zwrotnicami i 2 obrotnicami. Wewnętrzną sieć obsługiwała lokomotywa parowa z 1892 r., stacjonująca w lokomotywowni położonej na wschód od stolarni, na północnych rubieżach zakładu. Po przekroczeniu głównej bramy i dokonaniu pomiaru ciężaru na wadze wagonowej składy kierowały się na wschód, po czym tory ulegały rozdzieleniu. Jedna z odnóg przebiegała bezpośrednio przez wnętrze głównej hali Zakładu Budowy Maszyn, druga zaś omijała go od północy, docierając do północno-wschodniej części zakładu. Pojazdy były kierowane na poszczególne tory przy pomocy głównej zwrotnicy. Na wschód od fabryki zlokalizowano dwie potężne obrotnice, dzięki którym można było usprawnić transport po torach łączących poszczególne wydziały. Taki układ funkcjonował aż do początku lat 70. XX w. Jesienią 1969 r. zbudowano nową bocznicę kolejową, zlokalizowaną od południowej strony Kuźni. Jej umiejscowienie podyktowane było potrzebą zaopatrywania nie tylko naszej historycznej fabryki, ale również Budopolu, zaangażowanego w powstawanie kompleksu uzdrowiskowego na Zawodziu. Miała ona swój początek na wysokości stadionu KS Kuźnia, po czym tor zmierzał wprost do niezadaszonego magazynu stali. Infrastruktura związana ze starą bocznicą stopniowo była likwidowana. 4 kwietnia 1973 r. rozebrano tor kolejowy, biegnący od północnej strony magazynu głównego. 21 kwietnia 1973 r zlikwidowano wagę wagonową oraz starą, murowaną główną bramę kolejową. W jej miejsce 30 kwietnia tego samego roku zamontowano nową bramę żelazną. W związku z tymi działaniami 17 kwietnia ścięto dużą starą lipę przy bramie, pamiętającą czasy austriackie. Wreszcie, 12 czerwca 1973 r., nastąpiła ostateczna likwidacja starej bocznicy, biegnącej od dworca do dawnego Zakładu Budowy Maszyn, na miejscu którego znajdowała się już wówczas hala osprzętu. Warto dodać, iż mimo ciągłego rozwoju kuźniczej infrastruktury kolejowej jeszcze końcem lat 50. XX w. załadunek odkuwek z magazynu głównego do wagonów odbywał się niezwykle prymitywnymi metodami. Pracownicy wbiegali do nich po drewnianych rampach opartych na kozłach, ciągnąc za sobą dwukołowe żelazne taczki, wypełnione po brzegi odkuwkami. Każdemu z nich asystowali dwaj współtowarzysze, którzy popychali taczki z boku. Później zadanie to spełniały już wózki widłowe.

Niebagatelną rolę względem Kuźni odegrała również ustrońska kolej w tragicznym dniu 1 września 1939 r. O godz. 11.00 komendant posterunku policji Jan Kołder zawiadomił dyrekcję zakładu, iż w związku z wybuchem wojny otrzymał polecenie opuszczenia Ustronia o godz. 12.00. Do tego czasu fabryka działała normalnie, nie otrzymując żadnych dyrektyw. Następnie naczelnik stacji kolejowej zawiadomił dyrekcję Kuźni telefonicznie, iż o godz. 14.30 odchodzi ostatni pociąg, wobec czego zarządzono demobilizację fabryki w myśl instrukcji, polegającej na częściowym jej unieruchomieniu. Dyrektor Jan Jarocki, jako pełnomocnik wojskowy na zakład, zaordynował załadowanie na wagony cenniejszych przedmiotów: twardościomierzy Rockwella, maszyn do pisania, a także dokumentów fabrycznych, kalkulacji, akt buchalteryjnych. Udało się jeszcze zdemontować naprędce maszynę parową, wypłacić jednomiesięczne pobory pracownikom umysłowym a dwutygodniowe fizycznym, zaś członkowie załogi przewidziani do mobilizacji otrzymali rozkazy wojskowe. O 14.30 pociąg z ustrońskiej stacji odjechał…

W kolejnych częściach powrócimy jeszcze do Kuźni, skupiając się na transporcie wąskotorowym, parowozach oraz innych kolejowych reliktach, które zachowały się już tylko na starych zdjęciach.
Alicja Michałek,
Muzeum Ustrońskie
